Blisko rekordu Woronina, kapitalni Polacy w Dortmundzie. Historyczne 60 metrów
Oliwer Wdowik zapowiedział już w zeszłym roku, że stadionowy rekord Polski Mariana Woronina, wynoszący równe 10 sekund, może być zagrożony. I miał podstawy, po swoim 10.10 s w DME w Madrycie. A legendarny pan Marian jest też od 39 lat na szczycie wyników w hali, na dystansie 60 metrów - z wynikiem 6.51 s. Dziś dwaj Polacy byli niewiele wolniejsi: Oliwer Wdowik wygrał zawody z rekordem życiowym i mityngu, a Dominik Kopeć uzyskał minimum na mistrzostwa świata. Oto szczegóły.

Duża część najszybszych "stadionowych" sprinterów na świecie omija sezon halowy, stąd i nieco mniejsze zainteresowanie dystansem 60 metrów niż klasyczną "setką" latem czy wczesną jesienią. W przypadku naszych lekkoatletów takiego podziału jednak nie ma - rekord kraju tu i tu należy do jednej osoby, a obecna czołówka też ściga się tak zimą, jak i latem.
Najlepszy wynik w historii polskiej LA na obu dystansach - 60 m w hali i 100 m na stadionie - ma Marian Woronin. Legenda sprintu, a pan Marian pewnie by nie miał nic przeciwko temu, by ktoś w końcu jego historyczne wyniki wymazał. Tak jak Pia Skrzyszowska dobrała się wreszcie do płotkarskiego rekordu Polki w hali, a próbuje też i na stadionie.
Woronin w mistrzostwach Europy w Lievin w 1987 roku najpierw uzyskał 6.52 s w półfinale, a później 6.51 s w finale. Dwukrotnie oznaczało to rekordy Europy - i do dziś nikt z naszych tego nie przebił.
Blisko był Marcin Krzywański, który w 1998 roku uzyskał czas 6.53 s, trzy lata temu w finale HME w Stambule tyle samo miał Dominik Kopeć. I o 0.001 s przegrał brązowy medal.
Teraz aż miło pisze się, że dwaj nasi sprinterzy odgrywają czołowe role w zawodach World Athletics, kończą zawody na podium. I obaj w finale biegają poniżej 6.60 s.
Dominik Kopeć i Oliwer Wdowik w finale mityngu w Dortmundzie. Polskie podium i rekord zawodów
W zawodach Sparkassen Indoor Meeting Dortmund Wdowik i Kopeć już w półfinałach pokazali się ze znakomitej strony. Wygrali swoje serie, pierwszy miał 6.63 s, drugi - 6.61 s. I byli też faworytami w finale, choć w stawce finalistów w Niemczech mieli trzeci czas sezonu (Oliwer) i szósty (Dominik).

Finał był jednak ich popisem, choć Wdowik jakby minimalnie zaspał na starcie. W drugiej części dystansu biegł już kapitalnie, wysunął się na prowadzenie, nie było tu potrzeby sprawdzania fotofiniszu.
Uzyskał czas 6.65 s - o jedną setną poprawił rekord mityngu Joshuy Hartmanna. To czwarty wynik w historii polskiej LA, Wdowik miał już wcześniej minimum na HMŚ, wywalczył je w Łodzi.
Drugie miejsce zajął Węgier Dominik Illszovsky (6.56 s), trzeci był Kopeć (6.57 s). On nie miał jeszcze przepustki na występ w Toruniu, teraz ją otrzymał.











