Biegaliście "Gallowayem"? Odszedł człowiek, który za życia został legendą
Gdy Jeff Galloway był w szczycie swojej lekkoatletycznej kariery, kobiety w USA dopiero zyskiwały prawo startów w maratonach, w Polsce biegi masowe ograniczały się do kilkunastu imprez w roku. Dziś na świecie biegają dziesiątki milionów osób, dla znacznej części to styl życia. Nawet jeśli nie są w stanie w równym tempie pokonać całego dystansu. To właśnie Jeff Galloway stworzył metodę, która pozwoliła uwierzyć w nierealne osobom mało aktywnym fizycznie. Sam biegał niemal do końca życia. Zmarł w środę w wieku 80 lat.

Jeszcze pół wieku temu uliczne bieganie nie było tak masowym sposobem na aktywne życie jak dzisiaj. Biegali nieliczni, profesjonaliści. W Polsce pierwszą regularną imprezą był gdański Bieg Westerplatte (od 1962 roku), cztery lata później ruszył nasz najstarszy Maraton - w Dębnie.
Za oceanem sytuacja wyglądała nieco inaczej - tam bieganie było bardziej popularne, choć kobiety zostały dopuszczone do maratońskich rywalizacji właśnie na przełomie lat 60. i 70. To był też moment, gdy jednym z najlepszych specjalistów od dłuższych dystansów był w USA Jeff Galloway. W 1972 roku poleciał nawet do Monachium na igrzyska olimpijskie, zajął 11. miejsce w biegu eliminacyjnym, choć akurat ten start mu nie wyszedł. Jako 35-latek pobił w 1980 roku w Houston życiówkę w maratonie - uzyskał 2:16.35. Wynik świetny nawet jak na dzisiejsze standardy.
Jeff Galloway. Słynny biegacz, trener i instruktor zmarł na Florydzie w wieku 80 lat
Galloway nigdy nie zrezygnował z biegania - niemal do śmierci był aktywny w tym aspekcie. Nawet po sytuacji sprzed kilku latem, gdy doszło do zatrzymania akcji serca. Przede wszystkim jednak zaczął się dzielić wiedzą. W latach 80. wyszła pierwsza edycja jego książki "Galloway's Book on Running", w Polsce znana pod tytułem "Bieganie metodą Gallowaya". Stała się kultową pozycją w biblioteczkach tych, którzy nie aspirowali do tytułów. W tym także do ludzi, którzy ledwie wstali z kanap. A tych z roku na rok przybywało.

Galloway przedstawił swój program, który w skrócie można nazwać: "run-walk-run". Biegnij przez określony czas, przejdź do marszu, znów biegnij. Tak by uniknąć wyczerpującego zmęczenia, ale i kontuzji.
I tak trafił do serc i głów milionów osób na całym świecie, które do dzisiaj taką taktyką kończą maratońskie wyzwania. Swój program zmodyfikował nawet dla tych, którzy biegają 42,195 km poniżej 3 godzin.
Zmarł w środę w szpitalu na Florydzie w następstwie powikłań po udarze mózgu. Miał 80 lat.










