Bez Swobody, za to ze Skrzyszowską. Amerykanki za Polkami. Taki finał walki
Skoro Polki wybrały się do Gaborona na World Relays bez Ewy Swobody, to trudno było się spodziewać, by mogły powalczyć o finał rywalizacji sztafetowej 4x100 m. Tyle że w składzie pojawiła się Pia Skrzyszowska, znakomita płotkarka, która tym razem nie biegła na pierwszej czy drugiej zmianie, ale ostatniej. I walczyła dzielnie, choć dwie pierwsze sztafety były poza jej zasięgiem. Skończyła trzecia, przed USA. I pozostało czekać, czy wystarczy to do awansu do finału.

Dwa lata temu na Bahamach w polskiej sztafecie sprinterskiej pojawiła się nawet Ewa Swoboda - a to był już ewenement. Nasza najlepsza sprinterka na 100 metrów zwykle zaczyna bowiem sezon kilka tygodni później, to efekt tego, że zawsze do końca występuje zimą w hali. I buduje formę, by optymalną mieć w sierpniu czy wrześniu, na kluczowej imprezie sezonu.
Rok temu do Kantonu nie poleciała, teraz do Gaborone - również. Była za to Pia Skrzyszowska, która przecież zazwyczaj rywalizuje w biegach płotkarskich, ale gdy jest taka możliwość, pomaga sztafecie. Tak było w Monachium w 2022 roku, gdy Polski wywalczyły srebro mistrzostw Europy. I tak było w mistrzostwach świata w Tokio, zeszłej jesieni.
Zawodniczka z Warszawy kończyła rywalizację, ona w Botswanie była przewidziana tylko do tej rywalizacji. Bez miksta.
World Relays. Polska sztafeta kobieca walczyła o finał. I awans do MŚ 2026
Zasady w tej rywalizacji były takie same jak w innych - z każdej z trzech serii po dwie najlepsze sztafety uzyskiwały awans do niedzielnego finału. I to była już gwarancja kwalifikacji do przyszłorocznych MŚ w Pekinie. Stawkę uzupełniały dwie najlepsze drużyny z czasami ze wszystkich serii, spoza tych dwójek.
Trudno było spodziewać się, że ktokolwiek może powalczyć z reprezentacją USA. W jakimkolwiek składzie by nie przyjechała. A doszło do sensacji.
Biegi rozstawne to bowiem też rywalizacja na błędy, zwłaszcza przy przekazywaniu pałeczki. Amerykanki zawaliły je kompletnie, Polki tym razem spisały się dobrze. Inaczej niż w zeszłorocznych zmaganiach w Kantonie na World Relays czy później w MŚ w Tokio.
Zaczynała Magdalena Niemczyk, później biegła Marlena Granaszewska, łuk należał do Magdaleny Stefanowicz. I kończyła Skrzyszowska.

Wyglądało to dobrze, choć daleko przed naszą drużyną były Kanadyjki i Hiszpanki. A w okolicach Skrzyszowskiej znajdowała się też zawodniczka z Indii, Amerykanka byłą z tyłu.
Nasza płotkarka finiszowała na trzecim miejscu - z czasem 43.09 s. To był nasz wyznacznik. Hiszpania (42.26 s) i Kanada (42.39 s) były już pewne awansu. A USA skończyło na czwartej pozycji.
Drugi bieg też zakończył się sensacyjnie - Brytyjki zaczęły znakomicie, miały fatalną drugą zmianę, choć skończyły na drugiej pozycji (42.75 s). A później zostały zdyskwalifikowane. Awansowały więc: Chinki (42.62 s) i Włoszki (42.94 s).
Polki wciąż czekały, ale miały zapas. W ostatniej serii zmiany zawaliły: Nigeria, Francja i Belgia. I tylko Jamajka (41.96 s) oraz Niemcy (42.44 s) okazały się lepsze.
A to oznacza, że Biało-Czerwone powalczą w niedzielę o medale!












