Reklama

Reklama

Bartłomiej Przedwojewski – najszybszy strażak na górskich trasach świata

W tym sporcie trzeba być twardzielem. Obok tego, co wypracuje się na treningach, liczy się przede wszystkim głowa. On w biegach górskich przedarł się do absolutnej światowej czołówki i dziś jest wzorem dla wielu biegaczy w Polsce. - Skupiam się przede wszystkim na sobie, nie na innych zawodnikach. To jest wysiłek czterogodzinny, więc kontrolować trzeba głównie siebie. Łatwo popełnić błąd – mówi Bartłomiej Przedwojewski, biegacz górski, który niedawno dołączył do prestiżowego międzynarodowego teamu.

To może wydawać się obojętne wobec piękna, ale kiedy biegniesz kolejną godzinę w samym sercu najurokliwszych górskich szczytów świata, nie zwracasz uwagi na ich majestat i krajobraz namalowany przez naturę. Może ukradkiem pomyślisz - "jak tu pięknie", podczas ocierania ręką potu z czoła, ale zasadniczo liczy się tylko tu i teraz, czyli walka aż do przekroczenia linii mety. Wtedy będzie można zerknąć na góry na dłużej niż ułamek sekundy i westchnąć.

Bartłomiej Przedwojewski na górskich trasach ściga się ze ścisłą światową czołówką. Na swoim koncie ma między innymi dwa podia w prestiżowych zawodach Zegama-Aizkorri, zwycięstwo i rekord trasy w zawodach Otter African Trail Run, zwycięstwo we francuskim Pucharze Świata Skyrunning oraz medale mistrzostw Polski w różnych konkurencjach biegowych.

Reklama

- Pochodzę z Głuchołaz na Opolszczyźnie, więc z miasta położonego w Górach Opawskich. Swoją przygodę ze sportem zacząłem od lekkoatletyki, a podczas treningów pojawiały się górskie akcenty. Wtedy też startowałem w swoich pierwszych zawodach w górach. Od samego początku wiedziałem, że mam większą łatwość biegania w tego typu konkurencjach. Po zakończeniu kariery stadionowej postanowiłem skupić się wyłącznie na bieganiu po górach - mówi skromnie 26-latek.

Światowa czołówka jest płynna. Konkurencja sprawia, że trzeba nie tyle trzymać poziom, ile stale go podwyższać. W listopadzie polski świat biegów obiegła informacja, że młody Polak dostał się do prestiżowego zespołu - Team Salomon Elite. W przyszłym roku będzie zatem biegał w jednej drużynie ze sportową gwiazdą Kilianem Jornetem, czyli człowiekiem, który bije rekordy w zdobywaniu najwyższych szczytów górskich biegiem.

Przedwojewski niezwykle ambitnie podchodzi do sportu. Mimo młodego wieku zdołał już zgromadzić niemałe doświadczenie. Jest ono tym, co odgrywa dużą rolę w tej dyscyplinie. Sportowy bagaż procentuje na trudnych trasach.

- Sama aktywność od najmłodszych lat daje ogromną przewagę. Młody organizm szybko się przystosowuje do bodźców treningowych i takiego wysiłku. Moim zdaniem każda aktywność fizyczna pomaga na starcie. Jest dużo zawodników, którzy wywodzą się z lekkoatletyki, kolarstwa albo narciarstwa wysokogórskiego. To pokazuje, że doświadczenie pomaga. Wchodząc już w stricte trening górski, szuka się bodźców pomagających w tym codziennym treningu - twierdzi sportowiec.

26-latka nie oglądamy często w rywalizacji w Polsce. Cała jego uwaga skupiona jest na rywalizacji na najwyższym poziomie z najlepszymi zawodnikami świata. Lubi pobliskie góry i trenuje w nich, ale krajowe zawody przegrywają z obowiązkami służbowymi i ograniczeniami urlopowymi. Przedwojewski na co dzień jest strażakiem i mieszka we Wrocławiu.

- Nie startuję za często w Polsce, przede wszystkim dlatego, że pracuję. Chcąc rywalizować w prestiżowych zawodach międzynarodowych na wysokim poziomie, nie mogę pozwolić sobie na dodatkowe starty w kraju. Wszystkie swoje dni wolne i urlop przeznaczam na wyjazdy zagraniczne. Jest to główny czynnik, który mnie ogranicza - dodaje biegacz.

Czy w momencie, gdy przed zawodnikiem otwierają się nowe możliwości wynikające z przejścia do międzynarodowego zespołu, a sam stale zadziwia swoją formą, będąc wzorem dla innych biegaczy w Polsce, nie pojawia się w głowie myśl o porzuceniu pracy zawodowej i skupieniu się wyłącznie na profesjonalnym uprawianiu sportu?

- W mojej pracy spędzam 24 godziny, a następne 48 godzin mam wolne. W dni wolne wykonuję dwie jednostki treningowe - rano główną jednostkę treningową, zaś po południu jest czas na trening uzupełniający. Kiedy muszę być w pracy, trening robię przed szóstą i dopiero potem idę na dyżur. Z pewnością nie zrezygnuję ze swojej pracy. Po dołączeniu do międzynarodowego teamu otrzymałem urlop bezpłatny, więc cały styczeń i luty spędzę pewnie w górach i skupię się tylko i wyłącznie na treningu i regeneracji - przekonuje Przedwojewski.

Polak ściga się w cyklu Golden Trail Series, będącym w sportowym światku nazywanym "biegową Ligą Mistrzów". Biega odważnie i szybko namieszał w czołówce.

- Największy sukces? Nigdy nie myślałem o tym w tych kategoriach. Wydaje mi się, że jest to start w maratonie w Zegamie w 2018 roku, bo było to takie pierwsze osiągnięcie na arenie międzynarodowej - mówi zawodnik elitarnego teamu.

Kalendarz krajowych zawodów niemal pęka w szwach. Ludzie coraz częściej spędzają wolny czas na sportowo, a wśród nich nie brakuje utalentowanych nazwisk. Biegi górskie we Włoszech, Francji, czy chociażby w Szwajcarii to jednak przepaść w stosunku do naszych imprez. Tutaj brakuje kibiców, międzynarodowego grona zawodników i arcytrudnych tras.

- Z perspektywy obserwatora, który startował w Polsce w tym roku jedynie raz (w długodystansowych mistrzostwach Polski na dystansie maratonu w Szczawnicy Przedwojewski zdobył złoty medal - przyp. red.), mogę cieszyć się z tego, że coraz więcej ludzi startuje i przekonuje się do tej dyscypliny. Jest też coraz więcej imprez biegowych. Wydaje mi się, że biegi górskie w Polsce stale się rozwijają - ocenia biegacz - zauważa Polak.

Przedwojewski nie owija w bawełnę. Obok skromności w jego głosie jest też pewność siebie i wiara w marzenia. Na wszystko można przecież zapracować.

- Mam marzenie. To zawody w Zegamie. Rok temu byłem trzeci, w tym roku drugi, więc w przyszłym roku chciałbym to wygrać - rzuca szybko 26-latek.

Co jest jego najmocniejszą stroną? Biegaczowi dajemy do wyboru dwie oczywiste opcje - zbiegi lub podbiegi.

-  Zbiegi! To jest dla mnie coś naturalnego. W startach zagranicznych zarówno ja, jak i obserwatorzy zauważyli, że moją mocną stroną jest zbieganie. Robię to szybciej od innych zawodników. Teraz mocno pracuję nad podbiegami i widzę, że też nie jest źle - mówi członek Team Salomon Elite.

Biegi górskie to dyscyplina, w której niezwykle liczy się czynnik mentalny. Silna głowa to podstawa. Trzeba potrafić przekonać ciało do przekroczenia granicy bólu. Bywa, że z rywalizacji pamięta się jedynie wycinki.

- W zeszłym roku podczas startów towarzyszyło mi jeszcze rozkojarzenie. Działałem czasami impulsywnie podczas biegu, co nie zawsze przynosiło mi korzyści. W tym sezonie startowałem już bardziej świadomie i byłem skupiony od samego startu. Takie podejście mi pasuje - pełna rywalizacja w skupieniu od samego początku aż do linii mety. Skupiam się przede wszystkim na sobie, nie na innych zawodnikach. To jest wysiłek czterogodzinny, więc kontrolować trzeba głównie siebie. Łatwo popełnić błąd - kończy rozmowę Bartłomiej Przedwojewski.

Aleksandra Bazułka

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy