Reklama

Reklama

Artur Noga: Medal to znak, że wszystko idzie dobrze

Po raz ostatni zadowolony był z siebie cztery lata temu po igrzyskach w Pekinie, gdzie zajął piąte miejsce. Później walczył z kontuzjami. W niedzielę w Helsinkach zdobył brązowy medal mistrzostw Europy, ale Artur Noga uważa, że najwyższa forma przyjdzie w Londynie.

Do stolicy Finlandii przyjechał, by sprawdzić jak radzi sobie z trzema biegami w ciągu doby. Taki sam układ czeka go za niespełna miesiąc w olimpijskim starcie.

Reklama

"Jestem zadowolony. Miałem trzy ładne biegi. Dwa dosyć luźne. Okazało się, że jestem przygotowany i fizycznie i psychicznie. To dla mnie bardzo ważne" - podkreślił.

Tym bardziej, że do rywalizacji wrócił po roku całkowitej przerwy. Nie poddał się jednak, a w tym roku ma nadzieję, zbierać plony.

"Jestem coraz bliżej rekordu Polski i mam nadzieję, że to już tylko kwestia czasu. Najbardziej cieszę się z tego, że wyjście z bloków nie wygląda tak tragicznie jak jeszcze dwa lata temu. Mocno nad tym ćwiczę i są tego efekty. Czasami jest już nawet przyzwoicie. Całe jednak szczęście, że jestem szybszy na drugiej części dystansu" - ocenił.

Zawodnik Warszawianki jest przekonany o tym, że nie jest jeszcze w najwyższej dyspozycji. "Do igrzysk w Londynie pozostał niemal miesiąc. Trenowaliśmy tak, by forma szła cały czas w górę. Najważniejsze, by teraz zdrowia mi nie zabrakło" - powiedział.

Podopieczny Andrzeja Radiuka uważa, że brązowy medal mistrzostw Europy, jego pierwszy w kategorii seniora, jest dobrym prognostykiem.

"Na pewno nie będę składał broni, będę dalej ciężko trenował, żeby te wyniki były jeszcze lepsze. Najważniejsze jednak było, że w tych samych odstępach czasowych, jakie będą w Londynie, sprawdziłem się i uzyskałem najlepszy rezultat w trzecim z nich" - podkreślił.

Nogę w finale wyprzedzili Rosjanin Siergiej Szubienkow - 13,16 i Francuz Garfield Darien - 13,20.

Dowiedz się więcej na temat: artur noga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama