Reklama

Reklama

Armin Hary za wykreśleniem rekordów dopingowiczów

Niemiecka legenda sprintu Armin Hary uważa, że powinno się wykreślić z list rekordy lekkoatletów, którzy stosowali niedozwolone środki. To nawiązanie do afery, która wybuchła w ostatnich dniach po przyłapaniu na dopingu m.in. Asafy Powella i Tysona Gaya.

- Nie powinno się nawet wracać wspomnieniami do tych wyników. Jestem za tym, by je anulować. Może dobrym rozwiązaniem byłoby skreślić wszystkie czasy poniżej 10 sekund? - powiedział Hary, dwukrotny mistrz olimpijski z Rzymu na 100 m i w sztafecie 4x100 m. Był także rekordzistą świata - jest pierwszym człowiekiem, który przebiegł 100 m w 10,0 sekund.

W aferę dopingową zamieszane są największe gwiazdy Królowej Sportu, z liderem światowych list Amerykaninem Gayem na czele. Mimo wszystko Hary jest zdania, że lekkoatletyka podniesie się po takim ciosie.

Reklama

- Nie uważam, żeby to oznaczało śmierć lekkoatletyki, ale na pewno nasza dyscyplina jest bardzo chora i trzeba jak najszybciej znaleźć odpowiednie lekarstwa. Jest mi bardzo przykro, że to dotyczy mojej konkurencji, którą przecież nadal bardzo kocham - przyznał 76-letni były sprinter.  

Niemiec jest za tym, by wprowadzić znacznie bardziej surowe kary za stosowanie niedozwolonych środków. - Dyskwalifikacja powinna obejmować przynajmniej dziesięć lat - dodał.

Były rekordzista świata na 100 m Powell i wicemistrzyni olimpijska z Pekinu na tym samym dystansie Sherone Simpson należą do piątki jamajskich lekkoatletów, którzy podczas kontroli w trakcie czerwcowych mistrzostw Jamajki mieli pozytywne wyniki testów dopingowych. W ich organizmie znaleziono środek stymulujący oxilofrin. Od Gaya próbka została pobrana 16 maja.

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka | afera dopingowa | Asafa Powell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje