Reklama

Reklama

Anita Włodarczyk: Zawsze trzeba być ostrożnym

Przygotowania Anity Włodarczyk do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro idą zgodnie z planem. Nasza mistrzyni przyznała jednak, że trzeba zachować szczególną ostrożność. "Żeby żadna głupota nie spowodowała kontuzji" - powiedziała Włodarczyk.

Sportowcom zależy, by uniknąć losu Mai Włoszczowskiej. Wicemistrzyni olimpijska z Pekinu w kolarstwie górskim w 2012 roku, na sześć dni przed rozpoczęciem igrzysk doznała podczas zgrupowania ciężkiej kontuzji, która wyeliminowała ją z rywalizacji w Londynie. Włodarczyk też ma już za sobą jeden nieco pechowy uraz, którego doznała podczas mistrzostw świata w Berlinie w 2009 roku. Wówczas, ciesząc się po poprawieniu w drugiej serii rekordu świata i podbiegając do trybun, uszkodziła kostkę. Żadna z rywalek nie odebrała jej wówczas zwycięstwa.

Reklama

Włodarczyk nie zauważa u siebie panicznego strachu przed urazem tuż przez przyszłorocznymi zmaganiami w Rio de Janeiro. Ma jednak świadomość, że chwila nieuwagi może okazać się bardzo kosztowna.

"Zawsze trzeba być ostrożnym, ale niektórych rzeczy nie da się przewidzieć, bo właściwie wszystko się może zdarzyć. Tak naprawdę to podczas tych ostatnich miesięcy przygotowań trzeba być szczególnie wrażliwym na to, co się robi" - podkreśliła srebrna medalistka olimpijska z 2012 roku.

Jak dodała, towarzyszy jej duży spokój, który wynika z tego, że jej przygotowania do rozpoczynających się 5 sierpnia igrzysk idą zgodnie z planem.

"Optymistycznie patrzę na te przygotowania i mam nadzieję, że za niespełna dziewięć miesięcy będę nadal wesoła jako zawodniczka" - zaznaczyła z uśmiechem.

Nie obawia się także panujących w Brazylii warunków pogodowych, przyzwyczajenie do których stanowi nieraz kłopot dla Europejczyków.

"Z tego, co słyszałam, to pogoda ma być ok. Ze zmianą czasu też na pewno sobie poradzę, bo nie po raz pierwszy będę w takiej sytuacji" - argumentowała dwukrotna mistrzyni świata.

W mijającym roku Włodarczyk miała powody do zadowolenia. Na początku sierpnia, podczas 3. Festiwalu Rzutów im. Kamili Skolimowskiej we Władysławowie, osiągnęła 81,08 i jako pierwsza kobieta przekroczyła w tej konkurencji granicę 80 metrów. W tym samym miesiącu w Pekinie wywalczyła złoty medal MŚ.

"Jaka jest szansa, by powtórzyć te dwa osiągnięcia podczas igrzysk w Rio de Janeiro? W przygotowaniach wszystko jest w porządku, jestem cały czas w treningu. Oby tak dalej. Jestem pozytywnie nastawiona" - skwitowała.

W mediach nie brakuje głosów, że to właśnie 30-letnia młociarka zasłużyła na miano najlepszego polskiego sportowca 2015 roku.

"Takie wyróżnienia i tytuły są miłe. Tak samo jak np. zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego. Dla nas, zawodników, to coś innego, a nie tylko starty w zawodach. To fajne chwile, które na pewno zostaną na długo w mojej pamięci" - podkreśliła.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje