Nawet wówczas, gdy Anita Włodarczyk nie miała sobie równych na świecie, lubiła przyjeżdżać w takie miejsca, gdzie nie mierzyła się ze światową czołówką. Choćby właśnie na Słowację - najpierw do Šamorína, później mityng ten przeniesiono do Bańskiej Bystrzycy.
W 2016 roku, czyli wtedy, gdy zdobywała olimpijskie złoto w Rio de Janeiro, a później ustanawiała obecny rekord świata w Warszawie, triumfowała w Šamorínie, tamto 77.70 jest do dziś rekordem mityngu. A później wygrywała w 2017 roku, była druga w 2021, a już w Bańskiej Bystrzycy - triumfowała w 2023 i 2025 roku.
Teraz była faworytką do swojego piątego triumfu w zawodach TIPOS P-T-S, których ranga urosła do miana World Athletics Continental Tour - Silver. A w stawce można było znaleźć właściwie tylko jedną zawodniczkę mogącą jej zagrozić.
World Athletics Continental Tour - Silver w Bańskiej Bystrzycy. Słowaccy kibice oglądali rekordzistkę świata
Mowa o Dunce Katrine Koch Jacobsen, która we wszystkich ostatnich wielkich imprezach - ME w Rzymie, igrzyska w Paryżu, mistrzostwa świata w Tokio - była niedaleko za Polką. Fantastycznie rozpoczęła ten rok, w marcowym Pucharze Europy w Rzutach pobiła rekord życiowy - 75.52 m. I to właśnie ten wynik sprawia, że na europejskiej liście jest czwarta, dwie pozycje przed naszą rekordzistką świata. W ostatnich mityngach dość regularnie rzucała po 73-74 metry, trzeba ją rozpatrywać jako jedną z sześciu głównych kandydatek do podium w Birmingham.

Z drugiej strony - zaledwie pięć dni temu Włodarczyk posłała w Madrycie młota na 75.01 m, jej najlepszy rezultat od czterech lat. Forma rosła, przed mistrzostwami Polski, konkurs już w sobotę, można się było spodziewać potwierdzenie dyspozycji w Bańskiej Bystrzycy. Tyle że... nic z tego nie wyszło. I to prawdopodobnie nie za sprawą dwóch zawodniczek osiągających ostatnio doskonałe wyniki, ale fatalnego koła. Co potwierdził konkurs mężczyzn, z udziałem Pawła Fajdka.
Nawet te dwie największe gwiazdy nie potrafiły bowiem złapać szybkości przy obrotach, a gdy jej brakuje, trudno o odpowiednią dynamikę. I odległości. Polka zaczęła od prób na 63.76 m, 66.10 m i 66.21 m. Jacobsen rzucała bardzo podobnie, w tym momencie była o 88 cm lepsza.
W czwartej kolejce Anita uzyskała jednak 67.57 m - objęła prowadzenie. A w piątej kolejce poprawiła się na 69.60 m. Dunka odpowiedziała wtedy rzutem na 70.21 m - on dał jej zwycięstwo. Włodarczyk w ostatniej serii uzyskała bowiem 69.19 m.
Te wyniki nie powinny być jednak żadnym powodem do niepokoju. To co prawda pierwszy konkurs zawodniczki pochodzącej z Rawicza z szóstką z przodu od maja zeszłego roku, ale występ w Madrycie pokazał przecież, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Za trzy tygodnie w Birmingham Anita będzie broniła srebra wywalczonego w Rzymie.













