Reklama

Reklama

Anita Włodarczyk przekazała wspaniałą wiadomość! Kibice mogą zacierać ręce

Ponad pięć miesięcy kibice trwali w niepewności, jak po fatalnej i zupełnie przypadkowej kontuzji będzie wyglądała przyszłość Anity Włodarczyk. Trzykrotna mistrzyni olimpijska straciła najważniejsze zawody w tym sezonie, ale właśnie uspokoiła wszystkich kibiców. Pokazała bowiem, że na zgrupowaniu w Republice Południowej Afryce oddaje już pierwsze rzuty. O jej formę w roku 2023 możemy więc być chyba spokojni.

Anita Włodarczyk/ANDREJ ISAKOVIC/AFP

Anita Włodarczyk początek sezonu miała niezwykle obiecujący - na mityngu w Nairobi rzuciła młotem na odległość ponad 78 m. Jej 78,06 m to dziś wciąż trzeci najlepszy wynik na świecie w  2022 roku. Dalej dwukrotnie rzucała tylko Amerykanka Brooke Andersen, która na mistrzostwach świata w Eugene w lipcu zdobyła złoto z wynikiem 78,96 m. Reszta stawki nie przekroczyła nawet 76 m, więc to pewnie z Andersen Włodarczyk walczyłaby o swój piąty tytuł mistrzyni świata. Tak się nie stało, bo miesiąc wcześniej nasza mistrzyni doznała pechowej, ale bardzo poważnej kontuzji.

Pechowa kontuzja Anity Włodarczyk. Goniła złodzieja, który chciał okraść jej samochód

A stało się to na początku czerwca, tuż przed mistrzostwami Polski. Włodarczyk odbywała trening w hali, a na zewnątrz jakiś mężczyzna starał się włamać do jej samochodu. Jako pierwszy sytuację zobaczył trener zawodniczki i ruszył w pościg za złodziejem. Ten jednak zdołał się wymknąć. Wtedy jednak z pomocą rzuciła się zawodniczka i, jak napisała, "dogoniła złodzieja i własnoręcznie pojmała".

Okupiła to jednak poważną kontuzją, bo ruszyła nierozgrzana i... zerwała mięsień dwugłowy uda. - Gdy w poniedziałek doktor zrobił operację, okazało się, że stan nogi jest fatalny. Mięsień oderwał się od ścięgna. Trzeba było to zszyć i założyć gips, żeby usztywnić nogę. Założono mi 31 szwów na udo - mówiła później trzykrotna mistrzyni olimpijska.

Anita Włodarczyk ma jasny cel. "To będą jej igrzyska"/Zbigniew Czyż/INTERIA.TV

Wielka mistrzyni "robi to, co kocha". I nie przerażają ją przygotowania

Anita Włodarczyk straciła więc niemal cały sezon - nie wystąpiła w mistrzostwach świata w Eugene w lipcu oraz miesiąc później w mistrzostwach Europy w Berlinie. W tych drugich godnie zastąpiła ją młoda Ewa Różańska, która sensacyjnie sięgnęła po srebrny medal.

Doświadczona młociarka po cichutku wracała więc do zdrowia, intensywnie przechodziła proces rehabilitacji, który z czasem zaczął przechodzić w trening siłowy. Tydzień temu ruszyła w podróż na pierwsze zgrupowanie - do Republiki Południowej Afryki. "Po 5 miesiącach owocnej rehabilitacji, w zdrowiu, pełna motywacji, zaczynam przygotowania do sezonu 2023. Czeka mnie ciężka praca, ale to mnie nie przeraża, bo najważniejsze jest to, że mogę robić to, co kocham" - pisała wtedy. 

I właśnie z RPA Anita Włodarczyk przekazała wspaniałe wieści.

Anita Włodarczyk znów rzuca młotem! Na razie - po jednym obrocie

W swoich mediach społecznościowych zaprezentowała bowiem filmy ze swoich rzutów treningowych. "Zaczynamy od rzucania z jednego obrotu" - napisała, dodając emotikonkę uśmiechu.

Na jednym z nich słychać dosadny komentarz trenera zawodniczki, Ivicy Jakelicia, który od jesieni 2020 roku prowadzi Włodarczyk i przygotował ją do konkursu olimpijskiego w Tokio. A tam pochodząca z Rawicza młociarka sięgnęła po trzecie olimpijskie złoto. Można też wnioskować, że Chorwat przewiduje 37-letniej Włodarczyk "dwa, trzy sezony rzutów".

Teraz calem Anity Włodarczyk będzie jeszcze jeden tytuł mistrzyni olimpijskiej - w 2024 roku w Paryżu. Wcześniej, już w sierpniu przyszłego roku, Polka w Budapeszcie będzie próbowała po raz piąty zostać mistrzynią świata.

Anita Włodarczyk/ANDREJ ISAKOVIC
Robert Lewandowski sportowcem roku 2021. Anita Włodarczyk na drugim miejscu/Aleksander Majdański

Zobacz także

Sportowym okiem