Nie warto psuć taktyki i uprzedzać faktów - słyszałem dzisiaj z dwóch stron, gdy dopytywałem o to, czy zapadła decyzja ws. Anastazji Kuś. Nieoficjalnie można było wyczuć, że szala wyraźnie przechyliła się w jedną stronę, ale brakowało potwierdzenia.
Gwiazda młodego pokolenia królowej sportu zrobiła furorę w Eugene, a w konsekwencji jej powrót do Europy opóźnił się o wiele godzin. Wszystko z powodu ceremonii dekoracji złotej medalistki, która wymusiła dłuższy pobyt w Oregonie.
Anastazja Kuś poza składem sztafety mieszanej na ME
To wszystko sprawiło, iż poniedziałkowy start w finale sztafety mieszanej Polki nie doszedł do skutku. Biało-czerwoni w składzie: Maksymilian Szwed, Alicja Wrona-Kutrzepa, Remigiusz Zazula oraz Natalia Bukowiecka zajęli 4. miejsce z czasem 3:12.07. Medal był poza zasięgiem, strata do pozycji medalowych wyniosła naprawdę sporo (3. Holandia 3:10.77).
Anastazja Kuś skomentowała tę sytuację w rozmowie z Interią:
- Jeśli chodzi o sztafety, będę chciała wesprzeć oczywiście sztafetę damską, ponieważ jest ona pod koniec tygodnia. Niestety sztafetę mikst przez niektóre komplikacje, też z lotami, jako że musieliśmy je przekładać tak naprawdę o pełną dobę, opuszczę. Do Birmingham przyleciałam trochę później, ale myślę, że jeszcze niejedna sztafeta przede mną, czy to mikst, czy damska. Mam teraz za sobą trzy mocne biegi w nogach, więc tak naprawdę wszystkie cele zrealizowałam - powiedziała.
Obszernie sytuację wyjaśniła Alicja Kuś, mama Anastazji, pełniąca dwie funkcje: menedżerki oraz trenerki razem z panią Bronisławą Ludwichowską.
- Nie dało rady, bo Nastka musiałaby praktycznie prosto z samolotu wyjść na bieżnię. A 15 godzin w podróży wiązałoby się z tym, że organizm to odczuwa i balibyśmy się ryzykować, że mogłoby to wywołać jakąś kontuzję - zaznaczyła w rozmowie z Interią.
- Ona jest planowana, żeby biegała w przyszłości jako polska czołówka i nie będziemy ryzykować. Podjęliśmy taką decyzję, a nie inną, że skoro nie wyrobimy się, żeby przyjechać na te zawody z odpowiednim zapasem czasu, to po prostu wspomoże sztafetę damską - dodaje.
- Od początku zakładaliśmy, że indywidualny start będzie na mistrzostwach świata. W idealnym planie miały być obie sztafety w Birmingham, ale wszystko przedłużyło się w Stanach i trzeba było przebukowywać bilety, więc nie wyrobiliśmy się, żeby wcześniej przyjechać - podsumowała menedżerka i trenerka.
Artur Gac
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl












