9.67 s, drugi czas w historii 100 metrów. I rekord Europy. Gdyby nie mały detal
Mityng World Athletics Continental Tour - Silver w austriackim Eisenstadt w większości konkurencji nie miał wybitnej obsady, ale organizatorzy postarali się, by rywalizacja na 100 m odbywała się z gwiazdami. Choćby z udziałem mistrza olimpijskiego z Tokio Lamonta Marcella Jacobsa czy rekordzisty świata na 400 m - Wayde'a van Niekerka. O finale z ich udziałem będzie się mówić długo - Włoch uzyskał czas 9.67 s - szybszy w całej historii był tylko Usain Bolt. Ale to nie będzie nowy rekord Europy. Zadecydował jeden istotny w sprintach szczegół.

Najlepsi sprinterzy świata powinni pokazać swoją moc w najbliższą sobotę w Eugene - w kolejnych zawodach Diamentowej Ligi. Cała dziewiątka ma życiówki poniżej 10 sekund, pobiegną m.in. Oblique Seville, Kenneth Bednarek czy Kayinsola Ajayi. Choć zabraknie Noaha Lylesa czy Kishane'a Thompsona.
W Austrii o takich nazwiskach nie mogło być mowy, choć organizatorzy postarali się, by rywalizacja na 100 metrów w Raiffeisen Austrian Open Eisenstadt też miała godną uwagę. Choćby za sprawą Lamonta Marcella Jacobsa, 32-letniego już mistrza olimpijskiego z Tokio, który na Stadionie Narodowym wybiegał wtedy rekord Europy - 9.80 s. Pojawił się też brązowy medalista ostatnich ME z Rzymu Romell Glave - Brytyjczyk w końcu "złamał" 10 sekund w przepisowym biegu, ale ze zbyt mocnym wiatrem miał w Savonie już czas 9.88 s. No i był Wayde van Niekerk - rekordzista świata na 400 metrów, jego fantastycznemu czasowi 43.03 s, z finału igrzysk w Rio de Janeiro, wkrótce stuknie 10 lat. Od kilku sezonów przestawia się już na krótsze dystanse, głównie 200 metrów.
Spodziewano się w Austrii, że taki skład może dać emocje, a może nawet wyniki poniżej 10 sekund. Kilka dni temu w Paryżu Jacobs uzyskał 9.96 s - przegrał tylko z Trayvonem Bromellem i Noahem Lylesem.
Tymczasem już biegi eliminacyjne pokazały, że o Eisenstadt zrobi się głośno na całym świecie.
Mityng World Athletics w Austrii. Kosmiczne czasy w finale 100 metrów. Wiatr zrobił swoje
Wyjaśnijmy od razu - aby w biegach na 100 i 200 metrów, na dystansach płotkarskich (100 i 110 m) oraz w skoku w dal i trójskoku wyniki mogły być oficjalnie klasyfikowane jako rekordy, musi zostać spełniony warunek dotyczący przepisowego wiatru. W twarz może wiać z dowolną prędkością, wtedy jednak przeszkadza. Ale już w plecy jego uśredniona wartość nie może być większa niż +2,0 m/s. Gdy jest mocniejszy, wówczas rezultaty liczą się w kwestii rozstrzygnięcia zawodów, ale nie trafiają do oficjalnych tabel.

Tymczasem w Austrii wiało bardzo mocno - w każdym z biegów eliminacyjnych było to w przedziale od +2,3 m/s do +3,1 m/s. Jacobs wygrał swoją serię w 9.84 s, Glave w 9.88 s, a Owen Ansah - w 9.93 s. Także i Van Niekerk złamał barierę 10 sekund (9.95 s).
Finał A przeszedł jednak wszelkie wyobrażenia. Włoch finiszował w 9.67 s, to mógł być nowy rekord Europy, poprawiony aż o 13 setnych. Tylko dwukrotnie w całej historii ktoś przebiegł setkę szybciej - w obu przypadkach dotyczy to Usaina Bolta - 9.58 s w Berlinie w 2009 roku i 9.63 s w Londynie, trzy lata później.
Glave finiszował z kolei w 9.76 s, Van Niekerk w 9.83 s, a Japończyk Yoshihide Kiryu - w 9.99 s.
Wszystko wyjaśniło się po chwili, gdy pokazany został oficjalny pomiar wiatru - +4,1 m/s. A to i tak nic, bo w finale B wiało jeszcze mocniej (+4,7 m/s) - Australijczyk Rohan Browning wygrał go w 9.89 s.
Te wyniki trafią oczywiście do profili wszystkich sprinterów na stronie World Athletics. Ale z gwiazdką, która oznacza, że nie mogą być uznane za rekordy.










