77.03 m, a później chwile pełne niepokoju. Polski mistrz z Tokio oznajmia
Gdy rok temu ruszał lekkoatletyczny sezon, Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki rzucali młotem dużo bliżej niż we wcześniejszych latach. I to już było powodem do obaw. A później wyszło, że obaj mieli problemy zdrowotne, ale z czasem posyłali jednak młot coraz dalej. Na początku lipca w Eugene Nowicki uzyskał już 77.03 m, a miesiąc później podjął trudną decyzję o zakończeniu sezonu. I pojawiły się pytania, co dalej z karierą naszego wybitnego sportowca. Sam zawodnik udzielił właśnie na te pytania ważnych odpowiedzi.

Anita Włodarczyk, Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek - eksportowe polskie trio w rzucie młotem. Wybitni sportowcy, przywożący od lat seryjnie medale z igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i mistrzostw Europy. A jednocześnie wszyscy już zdają sobie sprawę z tego, że ich dominacja dobiegła już końca, a nawet o medale będzie coraz trudniej. Z igrzysk w Paryżu przywieźli miejsca w TOP 8, ale medalu zabrakło. W MŚ w Tokio Włodarczyk i Fajdek walczyli dzielnie, ale jednak też dość sporo zabrakło. Zwłaszcza u panów, gdzie poziom był kosmiczny, do brązu potrzebny był rzut na niemal 83 metry, a Mychajło Kochan z 82.02 m został z niczym.
To właśnie ten obecny rok był pierwszym od 2014 roku, gdy Wojciecha Nowickiego zabrakło na podium w kluczowej imprezie. Choć tak nie musi być w kolejnym sezonie.
Wojciech Nowicki ogłasza ws. swojego zdrowia. I planów na 2026 rok
Nowicki na swój pierwszy występ w 2025 roku czekał aż do końca maja. Pojawił się w Bydgoszczy, w Memoriale Ireny Szewińskiej posyłał młot regularnie w okolice 70. metra. Wynik 70.19 m na nikim nie mógł zrobić wrażenia. Był wolny w kole, ale sam przyznał, że treningi wznowił dopiero w połowie kwietnia. - Wracam po kontuzji. Straciłem wiele miesięcy przez uraz nogi. Walczyłem z dużym bólem i miałem problem z trenowaniem - mówił wtedy w rozmowie z red. Tomaszem Kalembą z Interii.

Jako mistrz Europy z Rzymu mógł być już pewny kwalifikacji do Tokio, na wrześniowe mistrzostwa świata, zapowiedział, że powalczy o nie. I zdradził, że stwierdzono u niego częściowy zanik mięśnia w nodze. - Nie wiadomo do końca, co to było. W wolnym czasie po prostu pojawił się ból w lewej nodze - mówił.
A później zaczął poprawiać wyniki, na początku lipca w Eugene, w zawodach w ramach Diamentowej Ligi, posłał już młot na 77.03 m. I to był sygnał, że wraca do formy, na 2,5 miesiąca przed MŚ.
Tyle że miesiąc później w Białymstoku znów było 70 metrów, smutek na twarzy i rezygnacja z kolejnych prób. A za chwilę komunikat o rezygnacji z mistrzostw Polski i mistrzostw świata oraz zakończenie sezonu.
Wtedy też pojawiło się pytanie: co dalej? Dziś wiemy już więcej.
Wszystko za sprawą rozmowy, którą z 36-letnim młociarzem Podlasia Białystok przeprowadził red. Tomasz Więcławski z Polskiej Agencji Prasowej. - Zdrowy jestem. Udało się wyleczyć kontuzję i po prostu trenujemy, z czego bardzo się cieszę. Jesteśmy na etapie odbudowy siły i wytrzymałości siłowej - mówi nasz wybitny lekkoatleta. - Rzucam, więc wszystko idzie w dobrym kierunku. Potrzebny jest czas, żeby wszystko odbudować i mam nadzieję, że w sezonie będę mógł rzucać na wysokim poziomie - zaznacza.
Kolejna diagnoza wykazała, że problemem Nowickiego było uciskanie tłuszczaka na rozgałęzienie nerwu w pachwinie. Dziś zawodnik mówi, że "noga odżyła" i czuje, "jakby dostał ją na nowo". Mało tego, treningi znów sprawiają przyjemność. Mistrz olimpijski z Tokio dalej trenuje pod okiem Joanny Fiodorow. Na razie pracowali głównie w Spale, do tego ośrodka wrócą też w sierpniu, na marzec planowane jest zgrupowanie na południu Afryki.
Ten trudny okres wiele mnie nauczył. Była to dla mnie nowość, bo przez tyle lat byłem topowym zawodnikiem i nie schodziłem z podium, a kontuzje mnie omijały. Musiało jednak to przyjść wcześniej czy później, przy takiej eksploatacji organizmu. Cieszę się, że później
- Kiedyś miałem wrażenie, że jestem niezniszczalny, ale jak widać, tak nie jest. Wiek i przeciążenia dały o sobie znać. Pracujemy jednak, żeby wrócić i w 2026 roku osiągać dobre wyniki - mówi Nowicki dla PAP.
Docelową imprezą najbliższego sezonu dla młociarzy będą mistrzostwa Europy w Birmingham. Eliminacje zaplanowano już pierwszego dnia (10 sierpnia), a finał - następnego, w sesji wieczornej.
Później we wrześniu odbędzie się rywalizacja w ramach World Athletics Ultimate Championship - nowego formatu, za to z wielką pulą nagród.













