Reklama

Reklama

55. Memoriał Janusza Kusocińskiego za nami

Z grona polskich lekkoatletów, którzy startowali w 55. Memoriale Janusza Kusocińskiego na stadionie warszawskiego klubu Orzeł, efektowne zwycięstwa odnieśli: Anita Włodarczyk w rzucie młotem, Anna Rogowska w skoku o tyczce i Piotr Małachowski w rzucie dyskiem.

Z grona polskich lekkoatletów, którzy  startowali w 55. Memoriale Janusza Kusocińskiego na stadionie  warszawskiego klubu Orzeł, efektowne zwycięstwa odnieśli: Anita  Włodarczyk w rzucie młotem, Anna Rogowska w skoku o tyczce i Piotr  Małachowski w rzucie dyskiem.

"Z wyniku 75,21 m jestem zadowolona, ale konkurs zaczął się dla mnie nieciekawie - oceniła swój występ Anita Włodarczyk (AZS AWF Poznań). - Pierwszy rzut był w siatkę, drugi na odległość zaledwie 63,75, a trzeci spalony. W pozostałych trzech próbach przekroczyłam już 70 m, chociaż nie ustrzegłam się błędów technicznych. Za dużo ich dziś było".

Podopieczna trenera Czesława Cybulskiego, która ma drugi w tym roku rezultat na świecie (76,20) wyprzedziła w konkursie im. Kamili Skolimowskiej prowadzącą w tabeli IAAF Martinę Hrasnovą (76,90). Słowaczka uzyskała w niedzielę odległość 73,12.

Reklama

Polski Związek Lekkiej Atletyki postanowił, że od tego roku konkurs w tej konkurencji otrzyma imię Kamili Skolimowskiej, zmarłej nagle w lutym mistrzyni olimpijskiej z Sydney. Jej nazwisko figuruje na liście jedenastu rekordów świata jakie ustanowione zostały w historii Memoriału Kusocińskiego. W 1999 roku, mając niespełna 17 lat, uzyskała odległość 66,62 m.

Anna Rogowska (SKLA Sopot) z niedosytem opuszczała stadion Orła. Jak przyznała, bardzo chciała poprawić rekord Memoriału (4,65), ale nie pozwolił jej ... skurcz mięśnia prawej nogi, gdy atakowała poprzeczkę na 4,70. Wcześniej pokonała 4,60.

"Podobne skurcze zdarzają się każdemu. Szkoda, że akurat dopadł mnie w takiej chwili. Ale nie będę narzekała, bo jak na razie ze zdrowiem jest w porządku. W ostatnich latach już na początku sezonu dawał znać o sobie Achilles. Dlatego też więcej czasu niż zwykle poświęciłam odnowie biologicznej i mam nadzieję, że będą efekty" - powiedziała brązowa medalistka ateńskich igrzysk.

Monika Pyrek (MKL Szczecin) nie dramatyzowała z powodu piątego miejsca i wyniku 4,40. Poprzeczkę na 4,60 trzykrotnie strąciła. "Jak się zamierza skakać 4,80, to nie ma co drobić. Dlatego też po zaliczeniu 4,40 kolejne wysokości opuściłam, przez co długo czekałam na swoją próbę. Ten konkurs traktuję jako wypadek przy pracy" - wyjaśniła wicemistrzyni świata z Helsinek.

"Sto lat" zaśpiewała widownia Piotrowi Małachowskiemu (WKS Śląsk Wrocław), który w dniu mityngu obchodził 26. urodziny. Zwycięstwem w konkursie (65,98) i pokonaniem legendarnego Litwina Virgilijusa Alekny (63,93) sprawił sobie prezent, który dorzucił do tego, jaki otrzymał od PZLA.

Jak powiedział wicemistrz olimpijski, świętować długo nie będzie. "Kolacja i kładę się spać. W poniedziałek lecę do Sofii, we wtorek startuję w mistrzostwach świata wojskowych, a w środę ... w Bydgoszczy".

W biegu na 400 m przez płotki trzecia w mistrzostwach świata w Osace Anna Jesień (AZS AWF Warszawa) spotkała się z czwartą zawodniczką ubiegłorocznego olimpijskiego finału Ukrainką Anastazją Rabczeniuk, która w Pekinie finiszowała przed Polką. Na stadionie Orła Jesień prowadziła wyraźnie i wydawało się, że zwycięży bez problemu. Ale ... dała wygrać Ukraince o kilkanaście centymetrów.

"Tak to można określić - przyznała. - Byłam prawie pewna, że kilkumetrową przewagę utrzymam do mety, gdyż +na plecach+ jej nie czułam. To był mój błąd, nie można w ten sposób kalkulować. Z drugiej strony chciałam zaoszczędzić nieco sił na środowy bieg w Bydgoszczy, gdzie ponownie spotkam się z Rabczeniuk oraz dwukrotną mistrzynią świata Australijką Janą Rawlinson.

9 czerwca minie 25 lat od rekordu Polski i Europy w biegu na 100 m (10,00) ustanowionego podczas Memoriału Kusocińskiego na stadionie Skry przez Mariana Woronina. O jego puchar rywalizowali w niedzielę sprinterzy na stadionie Orła. Nagrodę otrzymał Aziz Zakari z Ghany, który uzyskał czas 10,29 i wyprzedził Dariusza Kucia (AZS AWF Kraków) - 10,32.

Woronin, pytany ile lat przetrwa jeszcze jego rekord Polski, odparł: "Sądzę, że chyba jeszcze drugie tyle".

Memoriałowy mityng odbył się po raz pierwszy w miejscu, gdzie Janusz Kusociński, mistrz olimpijski z Los Angeles (1932) w biegu na 10 000 m, zaczynał karierę (w ostatnich latach zawody odbywały się na stadionie AWF).

Jaki był 55. Memoriał? "Jako dyrektorowi imprezy trudno jest mi ocenić, czy organizacja była dobra czy słaba. Gdy wychodziłem ze stadionu nie dotarły do mnie żadne skargi ani narzekania zarówno od zawodników, jak i od trenerów czy menedżerów" - odpowiedział na pytanie PAP Tadeusz Pietrewicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL