Terry Fox od dzieciństwa był uzdolniony sportowo i do sprawy aktywności fizycznej podchodził wszechstronnie, spełniając się nie tylko jako biegacz, ale i koszykarz. Wiosną 1977 roku coraz mocniej dawała mu się we znaki jednak kontuzja kolana, co - jak wówczas myślał - miało związek przede wszystkim z wypadkiem samochodowym, który przeżył kilka miesięcy wcześniej.
18-letni wówczas Fox usłyszał jednak w szpitalu potworną diagnozę - wykryto u niego kostniakomięsaka, rodzaj nowotworu złośliwego. W jego sytuacji lekarze nie mieli specjalnego wyboru - chłopak musiał zostać poddany zarówno chemioterapii, jak i amputacji prawej nogi do kolana.
Wiele osób zostałoby przytłoczonych tego typu zdarzeniem - i absolutnie nie można by się temu dziwić - ale Terry Fox pokazał ogromny hart ducha i bardzo prędko powrócił do uprawiania ulubionych dyscyplin, mając już założoną na nogę specjalną protezę, która wręcz została specjalnie ulepszona po to, by lepiej nadawać się do biegów.
W 1979 roku wziął udział w maratonie w Prince George - dobiegł do mety jako ostatni (mniej więcej 10 minut po przedostatnim w stawce uczestniku), natomiast jego występ wzbudził żywiołową reakcję. "Inni biegacze obserwowali go, płacząc i klaszcząc gdy dotarł na linię mety" - opisano w serwisie cbc.ca w artykule w ramach serii "10 największych Kanadyjczyków". W głowie Foxa kiełkował już jednak jeszcze bardziej spektakularny plan.
Polska medalistka olimpijska zapytana o dzieci. Wypaliła prosto z mostu
"Maraton Nadziei". Najważniejszy bieg Foxa, o którym mówił cały świat. Potem modlił się za niego nawet papież
12 kwietnia 1980 roku rozpoczął "Maraton Nadziei" - w jego ramach Terry Fox postanowił przebiec wszerz swoją ojczyznę, a całe wyzwanie było związane ze zbiórką funduszy na badania nad rakiem. Wszystko zaczęło się symbolicznie od momentu, gdy zanurzył swoją protezę w Atlantyku w pobliżu St. John's na Nowej Fundlandii. Biegacz zabrał ze sobą też dwie butelki wody z oceanu - jedną chciał zachować na pamiątkę, drugą zaś wylać do Pacyfiku na zachodnim wybrzeżu kraju po ukończeniu swej niezwykłej podróży.
Początkowo przedsięwzięcie nie przyciągnęło wiele uwagi, ale im dłużej trwało, tym Fox i jego szlachetny cel stawali się coraz bardziej rozpoznawalni. Dużym wsparciem okazał się dla niego Isadore Sharp, przedsiębiorca z branży hotelarskiej, który nie tylko umożliwił lekkoatlecie i wspierającym go ludziom noclegi w należących do niego przybytkach, ale sam też hojnie wsparł inicjatywę i namówił do tego liczne nowe osoby. Nie było w tym przypadku - jego syn zmarł na raka...
Terry Fox starał się przebiegać dziennie ekwiwalent pełnego biegu maratońskiego, czyli 42 km. Do 1 września 1980 roku dotarł w okolice Thunder Bay w Ontario, kiedy to z powodów problemów zdrowotnych musiał udać się do szpitala na badania. Choć początkowo można było pomyśleć, że to po prostu wynik wycieńczenia organizmu wielkim wysiłkiem, to ponownie otrzymał on przykrą diagnozę - nawrót raka, tym razem z przerzutami do płuc. Następnego dnia, jak opisało "Canadian Geographic", Fox podczas specjalnej konferencji prasowej ogłosił, że musi zakończyć "Maraton Nadziei" - wszystko po dotychczasowym przebiegnięciu dokładnie 5373 km.
Co ciekawe w marcu następnego roku w jego sprawie przemówił... papież Jan Paweł II. Zwierzchnik Kościoła katolickiego wysłał specjalny telegram do archidiecezji w Vancouver, w którym przekazał, że będzie się modlił za powrót Foxa do zdrowia. "Sarasota Herald-Tribune", które opisało sprawę za agencją AP, wskazało, że Jan Paweł II o "Maratonie Nadziei" dowiedział się od arcybiskupa Jamesa Carney'a podczas swojej wizyty na Alasce.
Jego Świętobliwość chce wam przekazać wieści o jego modlitwie w intencji Terry'ego Foxa w związku z jego obecnym cierpieniem
Terry Fox: Symbol niezłomności, symbol Kanady
Terrance Stanley Fox zmarł kilka miesięcy później, 28 czerwca 1981 roku, w wieku niespełna 23 lat. Do momentu przerwania biegu uzbierał on 1,7 mln dolarów kanadyjskich, ale niedługo potem, dzięki specjalnej zbiórce telewizyjnej, w którą zaangażowały się takie gwiazdy, jak Elton John czy John Denver, udało się zebrać 10,5 mln. Z czasem dobito do ponad 24 mln dolarów, wymarzonej kwoty Foxa, która odzwierciedlała zebranie jednego dolara od jednego Kanadyjczyka.
Do dziś regularnie na całym świecie (w tym i w Polsce) odbywają się charytatywne "Terry Fox Runs", które zapoczątkował nie kto inny, jak wspominany już Isadore Sharp. Społeczeństwo Kanady w postaci niezłomnego sportowca zyskało jednego z największych bohaterów swego państwa i źródło ogromnej inspiracji.













