3:59.66, nowy rekord Polki w Chorzowie. Miesiąc przed mistrzostwami świata
Już zeszłotygodniowy bieg w Eugene na 800 metrów wskazywał, że forma Klaudii Kazimierskiej idzie wyraźnie w górę. I reprezentantka Polski, finalistka olimpijska z Paryża, potwierdziła to w Diamentowej Lidze w Chorzowie. Choć zajęła dość odległe miejsce, jedenaste, to liczyło się tu coś innego. Poprawiła rekord życiowy, teraz to 3:59.66, awansowała na polskiej liście wszech czasów na trzecią pozycję, przed Sofię Ennaoui i Annę Bukis. A za nią dobiegła Weronika Lizakowska. Wygrała zaś Gudaf Tsegay, z rekordem mityngu.

Klaudia Kazimierska i Weronika Lizakowska są w stanie regularnie biegać na 1500 metrów poziomie poniżej czterech minut. A to dziś podstawa, by łapać się do takich właśnie zawodów jak Diamentowa Liga. I by liczyć się w walce nie o medale mistrzostw świata, ale... awans do samego finału.
Rok temu w półfinale igrzysk olimpijskich Weronika Lizakowska pobiła rekord Polski - finiszowała w czasie 3:57.31. I to nie wystarczyło do miejsca wśród najlepszych. A Kazimierska miała więcej szczęścia, jaj seria była bardziej taktyczna, a Polka przypilnowała pozycji dającej promocję. Później zaś, właśnie w memoriale Kamili Skolimowskiej, pobiła w Chorzowie życiówkę, zeszła poniżej granicy 4 minut (3:59.95).
Do dziś to był jej rekord.
Diamentowa Liga w Chorzowie. Rekord życiowy Klaudii Kazimierskiej
W Chorzowie wszystko było ustawione pod próbę pobicia rekordu przez Gudaf Tsegay. Nie tyle rekordu świata, bo ten znów niedawno poprawiła Faith Kipyegon (3:48.68), ale mityngu. Ten aż tak okazały nie był - raptem 3:54.87.
I tak się stało, Etiopka dobiegła w 3:50.62, była bliska poprawienia życiówki (3:50.30), zgarnie dodatkowy bonus za to osiągnięcie. Za nią zaś finiszowała Beatrice Chebet, znana raczej z biegania dłuższych dystansów (3:54.73).

Polki zaś zostały nieco w tyle. Kazimierska nie odpadła jednak od głównej grupy, dobiegła do mety na jej końcu. W czasie 3:59.66, co oznaczało jej najlepszy czas w karierze i dający 11. miejsce. A Lizakowska była tym razem 12. - 4:03.65. Różnica była więc już dość wyraźna.
Ten rezultat zawodniczki trenującej w Oregonie oznacza, że w polskiej tabeli wszech czasów awansowała na trzecią pozycję, przed Sofię Ennaoui i Annę Bukis. A pewnie to nie jest szczyt jej formy, ten szykowany jest na Tokio.
- Przyleciałam do Polski cztery, pięć dni temu, muszę jeszcze odpocząć. Miałam bardzo dobry blok treningowy w Eugene. Myślę jednak, że już jest dobrze. A startować w Polsce w Diamentowej Lidze to dla mnie zaszczyt - powiedziała przed kamerą TVP Sport.
Wcześniej jednak odbędą się jeszcze mistrzostwa Polski w Bydgoszczy. Tam zapewne Kazimierska powalczy z Lizakowską o złoto.













