W sobotę wyglądało to dramatycznie - gdy Greczynka Eleni Iakovaki oraz Węgierka Sophia Akuchi Emmanuel cieszyły się ze złota i srebra, trzecia na kresce Zofia Pasierbek leżała na bieżni. I się nie ruszała, a przecież chwilę wcześniej walczyły z nimi do samego końca o jeden z medali. Niespełna 17-letnia sprinterka z Bielska-Białej to gigantyczny talent, potrafi świetnie biegać każdy dystans od 200 do 400 metrów. I nietrudno się domyślać, że to ona miała być liderką sztafety szwedzkiej, czyli takiej, jaką biega się w rywalizacji u juniorek i juniorów młodszych.
A jest ona chyba bardziej widowiskowa niż klasyczne 4x100 czy 4x400 metrów. Najpierw jest 100 metrów, druga osoba biegnie 200, trzecia 300, a czwarta 400. Czyli pełne okrążenie. Razem daje to 1000 metrów.
Dwa lata temu w Bańskiej Bystrzycy Polacy wywalczyli osiem medali, ale dwa właśnie na końcu - w sztafetach szwedzkich. Wtedy złoto zgarnęli juniorzy, z wybitnie dysponowanym Stanisławem Strzeleckim. A srebro juniorki, m.in. z Zofią Tomczyk i kończącą rywalizację Anastazją Kuś. Ta ostatnia wcześniej wygrała złoto w indywidualnym starcie, bijąc swój rekord życiowy.

Teraz panowie też byli w szerokim gronie faworytów. Zawalili jednak przedpołudniowe kwalifikacje, zawiodła już pierwsza zmiana, zgubili pałeczkę. A dziewczyny dały radę, choć biegły bez m.in. Zofii Pasierbek. I nie było do końca jasne, czy liderka grupy sprinterskiej, która dobę wcześniej była pod opieką medyków, może w ogóle biegać.
Ostatecznie znalazła się w składzie, ale nie na ostatniej zmianie.
Mistrzostwa Europy w Rieti. Polki walczyły o ósmy medal we Włoszech. W sztafecie szwedzkiej
W składzie Biało-Czerwonych doszło do dwóch zmian - na finał dołączono dwie finalistki z indywidualnych zmagań na 400 metrów. Przy czym Pasierbek miała biec 300 metrów, a Martyna Machała - czwartą.
Zaczęła Iga Niezgoda, półfinalistka w biegu na 100 metrów. Po niej biegła Maja Gondek - czwarta w finale na 100 metrów. I po tych dwóch zmianach ciężko było coś powiedzieć. Może poza tym, że dobrze zmieniły, ale znacznie szybsze w tamtej chwili były m.in. Greczynki. A później pałeczkę przejęła Pasierbek, po wyrównaniu i zejściu do krawężnika znalazła się na szóstej pozycji.
Poza zasięgiem były Czeszki, mające w składzie cztery finalistki z indywidualnych konkurencji. W tym Lindę Botkovą, która dwie godziny wcześniej zdobyła złoto na 400 m przez płotki, uzyskując drugi czas w historii tego dystansu w zmaganiach do lat 18. Szybsza od niej była kiedyś tylko... Sydney McLaughlin.

Pasierbek po spokojnych stu metrach ruszyła do przodu, atakowała zewnętrznym torem. I na prostej biegła już na trzeciej pozycji. Choć Polki zmieniały się na piątym torze, Machała znalazła się tylko za Czeszką. Z dużą stratą, ale też i kilkumetrową przewagą nad innymi ekipami. Zaskoczeniem była daleka pozycja Greczynek, choć one miały na końcu Iakovaki.
Machała pobiegła kapitalnie taktycznie, nie szarżowała. Zachowała siły na ostatnią prostą, gdy każdy chce jeszcze spróbować coś uszczknąć. Złoto zdobyły Czeszki (2:05.65), srebro Polki (2:06.99), a brąz - Włoszki (2:07.43).
Medale przypadną też tym, które świetnie pobiegły w porannych eliminacjach: Kindze Sawickiej i Dąbrówce Borowskiej.
To ósmy medal dla Polski w Rieti - na dorobek składa się złoto Kariny Niżyńskiej w skoku wzwyż, pięć krążków srebrnych i dwa brązowe. Teoretycznie został więc utrzymany stan sprzed dwóch lat, ale wtedy były jednak cztery tytuły mistrzów kontynentu.















