Po zakończeniu kariery przez Joannę Jóźwik, a ostatnio także i oficjalnej już decyzji Sofii Ennaoui, nie mieliśmy już na średnich dystansach zawodniczki mogącej regularnie rywalizować z najlepszymi na świecie, zdobywać medale w wielkich imprezach. Sygnał, że może nastąpić tu przełom, dała dwa lata temu Klaudia Kazimierska - po dwóch latach treningów w Eugene zakwalifikowała się do finału igrzysk olimpijskich w Paryżu. Rok temu był finał mistrzostw świata, tej zimy - finał halowych mistrzostw świata w Toruniu.
I już wtedy zawodniczka rodem z Włocławka zapowiedziała, że jej celem na to lato będzie medal w Birmingham. Słowa dotrzymała - została wicemistrzynią Europy. Na końcówkę sezonu pozostało jednak coś jeszcze, dodatkowego.
Tym czymś miał być atak na rekord Polski na 1500 metrów podczas memoriału Kamili Skolimowskiej w Chorzowie. Poprosiła o nadawanie tempa na czas 3:54, podczas gdy najlepszy w historii wynik należący do Weroniki Lizakowskiej był o ponad trzy sekundy gorszy.
Pobiegła tam aktywnie, na początku stawki, za zawodniczkami nadającymi tempo. A później uzyskała czas 3:55.59 - finiszowała czwarta, zapewniła sobie miejsce w finale Diamentowej Ligi w Brukseli.
Ten bieg w Belgii będzie miał miejsce w sobotni wieczór, za sześć dni. Teraz zaś pojawiła się szansa ataku przy najmniej na rekord życiowy na 800 metrów. A w sprzyjających okolicznościach, może nawet na rekord Polski, który od 46 lat należy do Jolanty Januchty (1:56.95).
World Athletics w Berlinie. Klaudia Kazimierska na starcie na dystansie 800 metrów
Polka zdecydowała się bowiem jeszcze na start w Berlinie - w prestiżowym mityngi ISTAF w Berlinie, o randze World Athletics Continental Tour Silver. Właśnie na dystansie 800 metrów. Bez tych trzech największych obecnie gwiazd, czyli Audrey Werro, Femke Broeders-Bol i Keely Hodgkinson, ale z innymi znanymi biegaczkami. Choćby z mistrzynią świata z Budapesztu Mary Moraa, która wtedy właśnie w finale Keely pokonała. Czy z Jemmą Reekie, Nigist Getachew bądź Oratile Nowe.

Polka zaczęła na samym końcu, po zbiegu do krawężnika była ostatnia. Walkę o poprawę pozycji zaczęła na drugiej prostej, kończącej pierwsze okrążenie. Miała dużą stratę, wdała się w przepychankę, nadrabiała dystans po drugim torze. I pewnie sporo ją to kosztowało.
Dało jednak efekt, w ostatni wiraż Polka weszła już na trzeciej pozycji. Momentalnie zmniejszała straty, wyprzedziła Jemmę Reekie, przed nią była już tylko Nigist Getachew. Etiopka, halowa wicemistrzyni świata z Nankinu z 2025 roku, niemal do końca wytrzymała tempo. Osłabła dopiero na ostatnich metrach, wtedy Kazimierska już ją niemal miała. Ale Polka skończyła jednak na drugiej pozycji.
Getachew uzyskała czas 1:58.04, Kazimierska - 1:58.11. O siedem setnych Klaudia poprawiła rekord życiowy, ten ostatni uzyskała w maju w Los Angeles. I pomyśleć, co by się mogło stać, gdyby nie to pierwsze okrążenie i walka o poprawienie pozycji...













