0.007 sek decydowało o triumfie w finale ze Skrzyszowską. Padł rekord życiowy
Największe gwiazdy specjalizujące się w biegach na 100 m przez płotki już błyszczą: Masai Russel uzyskała drugi czas w historii dystansu, zaimponowały też Tobi Amusan i Devynne Charlton. Pia Skrzyszowska, piąta w ostatnich MŚ w Tokio, dopiero dziś rozpoczęła sezon - startem w memoriale Ireny Szewińskiej. I chyba sama nie spodziewała się, że na mecie przyjdzie jej stoczyć aż tak emocjonujący pojedynek z Lucą Kozak. O zwycięstwie decydowało... siedem tysięcznych sekundy.

Natalia Bukowiecka, Pia Skrzyszowska i Jakub Szymański - to były największe gwiazdy z polskiej strony w prestiżowym memoriale Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy, mającym status World Athletics Continental Tour Gold. Troje naszych indywidualnych medalistów z Torunia, z końca marca. Bukowiecka i Skrzyszowska zaczynały właśnie swoje indywidualne występy, choć przecież obie były już cztery tygodnie temu w World Relays w Gaborone. A Szymański przyjechał do Bydgoszczy może nawet po to, by pobić tu rekord Polski. W AMP w Lublinie zabrakło mu do tego zaledwie dziewięciu setnych. Tyle że dziś nie miał swojego dnia, przepadł już w eliminacjach.
Bukowiecka w swoim finałowym występie na 400 metrów stoczyła kapitalny pojedynek z Brytyjką Yemi Mary John. I wygrała. A wcześniej bark w bark o triumf walczyła też Skrzyszowska. I chyba dla niej samej było to dużym zaskoczeniem.
Memoriał Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy. Walka Pii Skrzyszowskiej aż do linii mety
Gdyby brać średnią pierwszych występów sprinterki z Warszawy na starcie sezonu, mielibyśmy zapewne czas w okolicach 12.70 s. Wyłamał się jedynie rok 2024, gdy w Diamentowej Lidze w Dosze od razu uzyskała 12.53 s. Tyle że wtedy już po miesiącu miała mistrzostwa Europy w Rzymie, tam wywalczyła srebro. Inaczej wyglądało budowanie formy na dwie najważniejsze imprezy sezonu, tą drugą były igrzyska w Paryżu.
Teraz do kluczowych startów w Birmingham mamy 2,5 miesiąca - to jednak dużo. A Pia i tak już pobiegła szybko, choć z błędami. Popełniała je już w drugiej części dystansu w rywalizacji eliminacyjnej - ale i tak wygrała w czasie 12.86 s. Najszybciej pobiegła jednak w pierwszej serii Amerykanka Alaysha Johnson (12.68 s).

W finale doświadczona zawodniczka z USA nie odegrała jednak wiodącej roli,. Świetnie z bloków wyszła Skrzyszowska, w ślad za nią ruszyła na sąsiednim torze Węgierka Luca Kozak. Niespełna 30-letnia Węgierka, urodziny ma w poniedziałek, legitymowała się dotąd życiówką 12.69 s, sprzed czterech lat. A tu goniła Pię, która prowadziła jeszcze na ostatnim płotku. Na metę wpadły niemal równo - dokładny pomiar wykazał, że o siedem tysięcznych szybsza była Kozak.
Mało tego, poprawiła rekord życiowy - ten wynosi teraz 12.66 s. Skrzyszowskiej zaliczono 12.67 s, trzecia Johnson uzyskała 12.75 s.
- To jest czas, który zakładałam na początek sezonu. Pozytywnie go odbieram, ale i czułam się dziś specyficznie. To jednak dobry wynik wyjściowy i prognostyk - przyznała w Polsacie Sport. - Pierwszy bieg był bałaganem technicznym. A drugi już lepszy. I oby tak lepiej było do końca sezonu - dodała.
Alicja Sielska uzyskała dziś 13.01 s (piąte miejsce), Natalia Szczęsna zaś 13.06 s (szósta pozycja). Alicja Majewska została zdyskwalifikowana.
Minimum European Athletics na rywalizację w Birmingham wynosi 12.88 s, to PZLA - 12.95 s. Sielska wypełniła je już w zeszłym roku, z kolei Klaudia Wojtunik jest wysoko w światowym rankingu.






![Dominacja w Lidze Narodów. Amerykanki nie dały rywalkom szans [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXZSKEIFJHSKI-C401.webp)






