Dla polskiej sztafety 4x400 metrów to był powrót do rywalizacji w finale mistrzostw świata, bo przed rokiem Biało-Czerwone sensacyjnie odpadły w eliminacjach.
Alicja Wrona-Kutrzepa, która biegła na pierwszej zmianie, pałeczkę oddała jako ostatnia. Ten bieg kosztował ją jednak wiele.
Mistrzostwo świata Patrycji Wyciszkiewicz-Zawadzkiej
- Na bieżni każda z nas dała w tym finale totalnie wszystko. Miałyśmy ósmy czas przed tym finałem, a skończyłyśmy szóste. Jest zatem progres. Bardzo się cieszę, że byłam częścią drużyny. Dziewczyny były cudowne i bardzo mnie wspierały - powiedziała Wrona-Kutrzepa, dla której to były pierwsze mistrzostwa świata w karierze.
Marika Popowicz-Drapała miała trudne zadanie, bo musiała dźwigać nasz zespół z ostatniej pozycji.
- Nastawiałyśmy się na to, że trzeba będzie walczyć. Myślałem zatem o tym, by złapać się do tego pociągu, by spróbować zaatakować na ostatniej prostej. Była walka, były dobre wyniki. To dobry prognostyk przed kolejnym sezonem - mówiła Popowicz-Drapała.
Wielki powrót do sztafety zanotowała Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka. Ona jest wygraną tej imprezy, bo przecież jeszcze niedawno nie było wiadomo, czy w ogóle będzie mogła biegać.
Ona wspaniale walczyła, wyprowadzając nasz zespół na siódmą lokatę.
To była moja dobra zmiana. Starałam się nie popełniać błędów, by wyprowadzić jak najwyżej naszą sztafetę. Jesteśmy szóste na świecie, a w marcu wątpiłam w to, czy w ogóle będę startowała w tej imprezie. Dla mnie to jest mistrzostwo świata
- I teraz podobnie jak wtedy był we mnie dreszczyk emocji, bo kocham to co robię i daje mi to największą radość w życiu - dodała.
Wypruta Natalia Kaczmarek
Natalia Kaczmarek, która kończyła naszą sztafetę, wyprowadziła ją jeszcze na szóstą pozycję, choć straty miała duże. Mimo zmęczenia, bo to już był jej piąty bieg w tych MŚ, pokazała klasę.
- Czuję się fatalnie. Jestem straszliwie zmęczona. Ostatnią prostą kontrolowałam i gdyby Włoszka mnie zaatakowała, to bym oddała. Wiedziałam, że czołowej piątki już nie dogonię, bo tam na zmianach biegały też świetne zawodniczki. Cieszę się z tego szóstego miejsca. Miałyśmy dwa biegi na tym samym, wysokim poziomie. Dla mnie to był pierwszy finał mistrzostw świata w sztafecie. Na pewno Budapeszt będzie miał specjalne miejsce w moim sercu, bo tu też zdobyłam swój pierwszy indywidualny medal - mówiła Kaczmarek.
Z Budapesztu - Tomasz Kalemba, Interia Sport
To był ostatni start polskiego mistrza. Straszliwa trauma ciągnie się do dziś














