W skrócie
- Angelika Sarna prezentuje równą formę w sezonie i bije kolejne rekordy życiowe na 800 m, choć wciąż nie złamała bariery 1.59.
- Zmieniła trenera na Louisa Heyera i rozpoczęła współpracę ze sponsorem On Running, którego ambasadorką jest także Iga Świątek, otwiera się w nowym oknie.
- Sarna podkreśla, że nauczyła się czerpać radość z biegania i ciężkiej pracy, wierząc w zdobycie jeszcze lepszych wyników na mistrzostwach świata w Tokio.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Angelika Sarna prezentuje w tym sezonie dość równą formę. Najlepszy występ zanotowała chyba w Chorzowie w czasie Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiej zaliczanego do Diamentowej Ligi.
Zajęła wówczas ósme miejsce w czasie nowego rekordu życiowego - 1.59,08 sek. Życiówkę biła wcześniej w szwajcarskiej Lucernie - 1.59,39 sek. i słowackiej Bańskiej Bystrzycy - 1.59,19 sek.
Gigantyczny polski talent liczy na "wystrzał". Na treningach już to robi
Angelika Sarna: czekam na kolejne rekordy
Jestem uparciuchem i stawiam sobie wyższe cele wynikowe. Trzy razy w tym sezonie biłam rekord życiowy, ale nie chcę się z nim zaprzyjaźniać. Chcę się poprawiać. Dlatego czekam na kolejne rekordy życiowe
Po starcie w Chorzowie wystąpiła ona jeszcze tylko w Bydgoszczy w mistrzostwach Polski. Tam było wiadomo, że nie będzie szybkiego biegania. Sarna w krajowym czempionacie musiała uznać wyższość Anny Wielgosz.
By jednak myśleć o czymś więcej w czasie lekkoatletycznych mistrzostw świat w Tokio (13-21 września), 27-latka musi się liczyć z tym, że będzie musiała biegać bardzo szybko. To pokazały największe światowe mityngi w tym roku.
Zmiana trenera. Ma tego samego sponsora, co Iga Świątek
W ubiegłym roku Sarna zmieniła trenera na Louisa Heyera. Widać, że ta współpraca przynosi efekty, choć Polka chyba już teraz chciałaby biegać znacznie szybciej. Dzięki trenerowi związała się ona też ze sponsorem On Running (ON). Związki z nim ma także Iga Świątek.
- Nie wiem, gdzie jest mój sufit w tym sezonie. Nie narzucam na siebie żadnej presji. Chcę się cieszyć tym, co robię. Zawsze było tak, że za bardzo chciałam. Może za mocno do tego wszystkiego dążyłam. I przez to trochę mi to wszystko uciekało. Wyluzowałam trochę. I czekam na efekty. Nie boję się ciężko pracować. Dlatego cieszę się, że ta katorżnicza praca daje mi kolejne rekordy życiowe - powiedziała Sarna.
Odwróciłam swój lekkoatletyczny świat do góry nogami. Zmieniłam trenera, ruszyłam zagranicę. Poszłam trenować do międzynarodowej grupy. Dziewczyny są w niej świetne. Napędzamy się wzajemnie. Na treningach jest rywalizacja. Widać, że fajnie reaguję na plan treningowy nowego szkoleniowca. To nie było łatwe. Dla mnie to była wielka zmiana
Polka przyznała, że uczy się biegać bardzo szybko. Na razie to widać na międzyczasach na 400 i 600 metrów. Wierzy, że w końcu kiedyś zaowocuje to bardzo dobrym czasem na 800 m.
- Pracuję na tym, by nie tracić tego wszystkiego, co nadrabiałam nad dziewczynami na 700 metrach. Nie było łatwe, by tak się przełamać. Nie byłam wtedy jeszcze na to gotowa. Teraz już jestem, co widać na zawodach. W Tokio na pewno będę walczyła o finał, ale najpierw trzeba pokonać kolejne etapy. Na pewno byłoby super, gdybym wróciła z mistrzostw świata z rekordem życiowym - mówiła.
Sarna podkreśliła, że w Szwajcarii zobaczyła, jak zupełnie inaczej trenuje cały świat.
- Wszystko jest inne. Jest więcej dystansów, choć kilometraż jest może mniejszy. Inaczej wygląda praca na siłowni. Jest nacisk na regenerację. Jest inny trening, ale to zawodnik musi chcieć się zmęczyć i na treningu dać z siebie wszystko. To jest katorżnicza praca - zakończyła.
Zobacz również:














