Ze Swobodą i Skrzyszowską. Awans i nerwowe oczekiwanie. Wyrok chwilę później
Tak jak trzy lata temu w Monachium, Pia Skrzyszowska zdecydowała się jednak na start w sztafecie 4x100 metrów. Wtedy rotacje przed finałem ME zaskoczyły wszystkich, przyniosły nam srebro i rekord kraju. Dziś takie 42.61 s mogło dać finał, miejsce wśród ośmiu najlepszych ekip na świecie. Magdalena Niemczyk, Pia Skrzyszowska, Kryscina Cimanouska i Ewa Swoboda miały szalenie trudne zadanie. Awans do finału wywalczyły, ale pozostało pytanie: czy zmieściły się w strefie zmian przy drugim przekazaniu pałeczki.

Kilkanaście sekund wcześniej marzenia o finale mistrzostw świata przepadły naszej męskiej sztafecie, na którą jednak niewielu stawiało. Czy ta kobieca była w lepszej sytuacji? Tylko odrobinę, jej podpora, czyli Ewa Swoboda, nie jest jednak w Tokio w optymalnej formie, pokazały to starty indywidualne. A bez jej biegania na poziomie 10 sekund ze startu lotnego trudno było wierzyć w jakiś sukces.
Tyle że drużynę wzmocniła Pia Skrzyszowska, piąta płotkarka świata, tuż po swoim największym sukcesie w karierze. Do tej pory było nim mistrzostwo Europy w 2022 roku w Monachium, to tam pokazała się światu w pełnej krasie. A jeszcze tego samego dnia, kilkadziesiąt minut później, nagle pojawiła się w składzie sztafety 4x100 metrów w finale. Wspólnie z Anną Kiełbasińską, która wywalczyła tam łącznie trzy medale.
I wtedy, po nagłych zmianach, Polki wybiegały rekord kraju. I srebrny medal.
MŚ w Tokio. Fatalna jedna zmiana, walka do samego końca. Awans i wielka niepewność
Dziś znalazły się w drugim półfinale, niezwykle mocnym, chyba mocniejszym od tego pierwszego. Amerykanki, Brytyjki, Niemki, a nawet Szwajcarki - akcje tych ekip stały wyżej. Wielkie gwiazdy, choć ta ostatnia drużyna bez Mujingi Kambundji, która spodziewa się dziecka.
Zaczynała Niemczyk, później była Skrzyszowska, pierwszy raz na drugiej zmianie. Zwykle jednak zaczynała. Ona z kolei przekazywała pałeczkę Cimanouskiej, która tu nie znalazła się w zmaganiach indywidualnych. A pokazała dobrą dyspozycję miesiąc temu w Bydgoszczy, przy braku Swobody sięgnęła tam po złoto. A Ewa - jak zawsze - na końcu.
Pierwsza zmiana była bardzo dobra. A druga - fatalna. Cimanouska ruszyła za szybko, musiała stanąć, dostała pałeczkę na samym końcu strefy. Czy ją przekroczyła? To było pytanie.

Swoboda na końcu utrzymała piątą pozycję, choć blisko była już Chinka. Czas - 42.83 s. W pierwszej serii czwarta sztafeta miała gorszy, to dawało finał. Z ósmej pozycji. I Polki mogły się cieszyć, pozostało tylko nerwowe oczekiwanie na to, czy ta druga zmiana była w strefie.
Udało się, oficjalne wyniki potwierdziły kilka minut później, że zmiana była prawidłowa.
Finał - w niedzielę o godz. 14.06.
Obok naszych wystąpią w nim: USA (41.60 s), Jamajka (41.80 s), Niemcy (41.86 s), Wielka Brytania (41.88 s), Kanada (42.38 s), Hiszpania (42.53 s) i Francja (42.71 s).












