W skrócie
- Polska kadra lekkoatletyczna oraz dziennikarze lecieli do Tokio, nieświadomi ataku rosyjskich dronów na Polskę.
- Po wylądowaniu na lotnisku Narita podróżni dowiedzieli się o dramatycznych wydarzeniach, które wstrząsnęły zarówno nimi, jak i opinią międzynarodową.
- Japońscy gospodarze dopytywali o szczegóły sytuacji w Polsce, a sportowcy i działacze martwili się o bezpieczeństwo swoich bliskich.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Samolot z Warszawy do Tokio, na którego pokładzie znalazło się kilkoro naszych lekkoatletów na mistrzostwa świata (13-21 września), a także przedstawiciele Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, miał wystartować o godz. 22.50. Ostatecznie ruszyliśmy kilkanaście minut po godz. 23.
To był już czas, kiedy przy naszej wschodniej granicy zaczęło dochodzić do dramatycznych zdarzeń. Polskę zaatakowały rosyjskie drony, a my w samolocie nie byliśmy tego kompletnie świadomi.
Stracił palec i kariera Polaka zawisła na włosku. Przez 15 lat był rekordzistą kraju
Po wylądowaniu w Tokio zaniemówiliśmy. "Byliśmy jednym z ostatnich samolotów, jaki wystartował"
Podróż do Tokio przebiegała spokojnie. Poza niewielkimi turbulencjami, po których rozlało się trochę płynów w samolocie. Na pokładzie była nasza maratońska reprezentacja, a zatem: Aleksandra Brzezińska, Izabela Paszkiewicz, Mateusz Kaczor i trener Jacek Wosiek. Tym samym samolotem leciała też rekordzistka Polski w biegu na 3000 metrów z przeszkodami - Alicja Konieczek, a także Klaudia Kazimierska, nasza wielka nadzieja na 1500 m. Poza tym był też Paweł Fajdek, jeden z naszych kandydatów do walki o medal, z trenerem Szymonem Ziółkowskim. Nie zabrakło też wiceprezesa PZLA - Tomasza Majewskiego i Krzysztofa Kęckiego, sekretarza generalnego związku. Leciała też część dziennikarzy.
Kiedy tylko uzyskaliśmy w samolocie dostęp do świata za pomocą internetu - zaniemówiliśmy.
- Zamknięte lotnisko w Warszawie. Byliśmy jednym z ostatnich samolotów, jaki wystartował z Okęcia - rzucił ktoś z ekipy.
- To było 19 dronów. Tyle zaatakowało nasz kraj - dorzucił ktoś inny.
- Dobrze, że nas nie zawrócili i jesteśmy na miejscu, ale co dzieje się w Polsce? To wygląda jak wojna - padło z ust kolejnego z naszych reprezentantów.

Wszyscy byli zmęczeni wielogodzinną podróżą, ale tylko jeden temat był na tapecie - atak rosyjskich dronów na Polskę. Wydarzeniami w naszym kraju wstrząśnięty jest cały świat. To tylko pokazuje śmiałość Władimira Putina i to w przeddzień wielkich manewrów wojskowych tuż przy polskiej granicy.
Nawet Japończycy pytali, co się dzieje w Polsce
Wiadomości o tym, co stało się w Polsce, dotarły także do Japończyków, którzy dopytywali o szczegóły, które my znaliśmy tylko z tego, co mogliśmy przeczytać już w mediach po wylądowaniu w Naricie.
Każdy z nas otrzymywał informacje od bliskich, którzy martwili się tym, jak przebiegła podróż w obliczu ataku. Na szczęście lecieliśmy południowym wariantem trasy, a zatem omijając zagrożone tereny.
Większość polskiej kadry lekkoatletycznej na mistrzostwa świata w Tokio przebywa w Japonii już od wielu dni. W Takasaki trenowała Anita Włodarczyk, a reszta ekipy była na zgrupowaniu aklimatyzacyjnym w Zao.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














