W skrócie
- Maria Żodzik zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w skoku wzwyż, pokonując poprzeczkę na 2,00 m w trzeciej próbie.
- Jej trener, Paweł Wyszyński, ma zaledwie 24 lata i sam niedawno zakończył karierę sportową.
- Wyszyński, mimo krótkiego stażu, okazał się skuteczny, a Żodzik stała się pierwszą Polką w historii, która na stadionie pokonała wysokość dwóch metrów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Maria Żodzik była jedną z ostatnich polskich szans medalowych w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Tokio. I swoją szansę doskonale wykorzystała. Polka była tego dnia znakomicie dysponowana. Jako jedyna w stawce zawodniczek pokonała w rzęsistym deszczu poprzeczkę zawieszoną na wysokości dwóch metrów.
To oznaczało, że zdobyła medal. Na to, jakiego koloru, trzeba było jeszcze poczekać. Ostatecznie skończyło się srebrem. Wielkiej radości z tego faktu nie ukrywał Paweł Wyszyński. 24-latek jest od tego roku trenerem 28-letniej mistrzyni świata.
Skok Polki po ponad 100 tysięcy złotych, medal dostała grubo po północy, otwiera się w nowym oknie
Wtedy uwierzył, że Maria Żodzik może zrobić wielką rzecz
Polka od strącenia na 1,88 m rozpoczęła rywalizację w finale. Następnie w pierwszych próbach skoczyła 1,93 i 1,97 m. Na 2,00 m potrzebowała trzech prób.
Po skoku na 1,93 m uwierzyłem, że może tutaj zrobić duże rzeczy i że nawet stać ją na skoczenie dwóch metrów. Wierzyłem w to, że Maria może skoczyć te dwa metry, choć kiedy w konkursie była prawie godzinna przerwa, to tej wiary zaczynało być coraz mniej. Wciąż jednak tliła się nadzieja na udany skok i medal. Najwyraźniej ta dziewczyna ma głowę, która pozwala jej naprawdę na wiele
Żodzik pobiła rekord życiowy. Poprzedni wynosił 1,98 m i został ustanowiony w hali. Jest też pierwszą Polką w historii, która na stadionie skoczyła tak wysoko. Do rekordu Polski Kamili Lićwinko z hali sprzed dziesięciu lat brakuje jej dwóch centymetrów.
- Emocje były we mnie wielkie, ale jak zeszła adrenalina, to pojawiło się wielkie zmęczenie. To był szalony dzień - powiedział 24-latek, który zaraz po skoku Żodzik na 2,00 m uczynił znak krzyża.
Paweł Wyszyński dwa lata temu jeszcze sam startował. Kim jest trener wicemistrzyni świata?
Jeszcze dwa lata temu sam startował na stadionie lekkoatletycznym. Nie osiągał jednak wyników, które rokowałyby na przyszłość. Jego rekord w skoku w dal to zaledwie 7,06 m. Największy sukces odniósł w 2023 roku, kiedy został w tej konkurencji młodzieżowym wicemistrzem Polski we Włocławku. Chwilę później zdecydował się zostać trenerem.
Szukałem tego, by cały czas być w sporcie. Kiedy sam skończyłem skakać w dal, to pomyślałem, że fajnie byłoby spróbować swoich sił po drugiej stronie barykady. Już jako zawodnik starałem się podpatrywać trenerów. Wiele się nauczyłem. Szczególnie od Roberta Nazarkiewicza
To właśnie od Nazarkiewicza przejął Żodzik.
- Przez przypadek - mówił i dodał: - W sezonie halowym postanowiliśmy spróbować, czy to wyjdzie. Nie chciałem zniszczyć potencjału zawodniczki, ale podjąłem się tego wyzwania. Maria też mi zaufała. Rzeczywiście mój staż trenerski jest bardzo mały i mogły być obawy, czy nie "zepsuję" tej zawodniczki. Najwyraźniej moje pomysły na trening zdają egzamin.
On sam nie boi się sięgać po rady bardziej doświadczonych trenerów.
- Coś, co mi się podoba w świecie skoku w dal i uważam, że to powinno trwać, to jest to, że wszyscy ze sobą rozmawiamy. Mówię tutaj nie tylko o polskich trenerach, ale też zagranicznych. Dużo rozmawiam z Yannickiem Tregaro trenerem Morgan Lake. Wiele dają mi rozmowy z trenerem Michałem Titingerem, czy Michałem Lićwinko - powiedział.
Nie chciał jednak za bardzo poruszyć tematu, jak doszło do tej zmiany trenera. Nie snuje też planów, bo najpierw chce porządnie wypocząć. Zresztą Żodzik też musi poświęcić teraz kilka tygodni na to, by wyleczyć kontuzję, z jaką przyjechała do Tokio i jaka dawała się we znaki przez niemal cały rok.
Nie chciał też wyrokować, jak wysoko może skakać nasza skoczkini.
- Potencjał sam się ujawni. Czy to będzie skakanie na rekord Polski? Zobaczymy, jak będą szły nam treningi. Na pewno będziemy atakować rekord kraju, bo o tych rekordach się myśli - zakończył.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















