Tokio pamięta o Polce. Była jedną z największych gwiazd. Dziś czuje rozgoryczenie

Zawodniczka polskiej reprezentacji lekkoatletycznej w czerwonym stroju z godłem Polski pije wodę z dużej butelki, na ramieniu ma przewieszony ręcznik, a w tle widoczna jest tablica z wynikami zawodów lekkoatletycznych.
Wanda Panfil po sukcesie w mistrzostwach świata w Tokio. Obok tablica pamiątkowa na nowym stadionie w stolicy JaponiiIMAGO/Newspix.pl/Tomasz Kalemba/Interia.plINTERIA.PL

W skrócie

  • Wanda Panfil wywalczyła złoty medal w maratonie podczas mistrzostw świata w Tokio w 1991 roku, przełamując kryzys polskiej lekkoatletyki.
  • Jej droga do sukcesu była pełna wyrzeczeń, odważnych decyzji oraz walki z przeciwnościami losu, zarówno sportowymi, jak i osobistymi.
  • Choć przez lata jej osiągnięcia były niedoceniane w Polsce, dziś jej imię widnieje na ulicy w rodzinnym mieście i na tablicy bohaterów lekkoatletycznych w Tokio.
  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ewa Swoboda tuż za podium. "Wiem, że będzie niedosyt". WIDEOPZLAmateriały prasowe

Historyczne mistrzostwa i sukces Polaków, po chwili nastąpiła zapaść

Zobacz również:

Wanda Panfil nadzieją na Tokio. Polka nie zawiodła

Zdobyłam ten złoty medal, ale nie byłam poważana w kraju. Także przez Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA). Chyba dlatego, że robiłam karierę poza krajem, bo w Polsce to wówczas było niemożliwe. I za swoje pieniądze. Nikt z PZLA, czy Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) nigdy nie zapraszał mnie na żadne imprezy. O czym tu zatem rozmawiać. Zawsze byłam na rozdrożu i jestem na nim do tej pory
powiedziała w rozmowie z Interia Sport 66-letnia dzisiaj Panfil, przez którą ewidentnie przemawia rozgoryczenie do własnego kraju, choć przecież w przeszłości dla Polski dokonywała rzeczy wielkich.

Była gwiazdą światowego sportu. Mogła liczyć na takie przywileje jak Carl Lewis

W samym biegu w stolicy Japonii do półmetka biegła cała światowa czołówka. Biegła przy mnie Kamila Gradus i przypadkowo uderzyła mnie w łydkę. Wtedy zapaliło mi się światełko. Stwierdziłam, że muszę ruszyć. I wtedy interwałami zaczęłam rozbijać grupę, która wraz z każdym kilometrem się kurczyła. Kompletnie nie bałam się tego startu. Byłam pewna pracy, jaką wykonałam, Trenowałam w klimacie zbliżonym do Japonii. Miałam zatem wszystko sprawdzone. Do tego miałam, dzięki sponsorowi, zapewnioną aklimatyzację wystarczająco wcześnie. Na miejscu w Tokio miałam swojego kierowcę, który woził mnie na treningi. Warunki miałam tam wymarzone. To się nie mogło nie udać
dodała.

Zobacz również:

Miała 26 lat i dla PZLA była za stara. Tak zaczęła przygodę z maratonem. Odważne decyzje zaowocowały sukcesem

Kiedy w PZLA powiedzieli, że dla nich jestem za stara - a miałam dopiero 26 lat - i nie będą mnie szkolić, to postanowiłam pojechać na maraton do Berlina. Tam zajęłam drugie miejsce, wypełniłam minimum na igrzyska w Seulu i ustanowiłam rekord Polski. I to w debiucie na tym dystansie. Za zarobione pieniądze wyjechałam do Meksyku, żeby się przygotowywać do kolejnych startów. To była bardzo odważna decyzja. Ile osób za pierwszą dużą wypłatę, tak by zrobiło? Przecież nie byłam pewna tego, czy mi się uda, ale odważyłam się na ten krok. Przed laty było tak, że najpierw na bieżni szlifowało się szybkość, a dopiero potem szło się do maratonu. Teraz to się zmieniło i ludzie nie wytrzymują takiej liczby maratonów w tak młodym wieku
wspominała.

Życiowy błąd. Skusiła się na rekord świata i gorzko tego pożałowała

Strasznie źle wtedy zrobiłam. Przed igrzyskami nie robi się takich rzeczy. Szkoda, że nikt me tego pomysłu nie wybił z głowy. Do tego jeden z polskich trenerów powiedział mi, że powinnam biegać większe objętości na treningu. Nie wiem, czy zrobił to specjalnie. To zaowocowało kontuzją, a w Bostonie biegłam na czas 2:18. To byłby niesamowity czas, jak na 1992 rok
przyznała Panfil.

W Polsce ma swoją ulicę, a w Tokio zajmuje miejsce na wyjątkowej tablicy

Wolałbym tej ulicy w ogóle nie mieć. Ludzie są okropni i strasznie mnie hejtują za to. Nie wszyscy jednak znają prawdę, mówiąc, że to był wniosek prezydenta, a to po prostu ludzie tak chcieli. W ten sposób docenili mnie za to, że tak dumnie reprezentowałam klub. Niestety w Polsce jest straszliwa zawiść, a najlepiej przekonałam się o tym na przykładzie rodaków w Meksyku
zakończyła.

Zobacz również:

Lekkoatletka biegnie po bieżni stadionu w stroju sportowym z numerem startowym 580, wokół niej puste tory i donice z kwiatami w tle.
Wanda Panfil jako pierwsza wbiega na metę maratonu rozgrywanego w czasie MŚ w Tokio w 1991 rokuIMAGONewspix.pl
Dwoje sportowców z wieńcami laurowymi na głowach w odświętnych strojach, mężczyzna w biało-pomarańczowej kurtce trzyma bukiet udekorowany dużą czerwoną kokardą, tło tworzą rozmyte drzewa.
Wanda panfil i Douglas Wakiihuri - triumfatorzy maratonu nowojorskiego w 1990 rokuTIMOTHY A. CLARY AFP
Kobieta w różowym żakiecie, trzymająca w dłoni białą różę oraz dyplom, stoi przed mikrofonem; w tle widoczne portrety kilku osób.
Wanda Panfil (aktualnie) odbierała nagrodę Fair Play PKOlTomasz JastrzebowskiReporter
Tablica z wynikami 3. Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce IAAF, zawierająca szczegółowy wykaz konkurencji biegowych, skoku w dal, skoku wzwyż, rzutów oraz nazwiska medalistów i reprezentowane przez nich kraje, napisy wyryte na metalowej powierzchni.
Pamiątkowa tablica na stadionie w Tokio, na której widnieje nazwisko Wandy PanfilTomasz KalembaINTERIA.PL