W skrócie
- Anna Wielgosz przeżywa najlepszy sezon w karierze, zdobywając tytuł halowej mistrzyni Europy i bijąc rekordy życiowe na 800 i 1500 metrów.
- Przed mistrzostwami świata w Tokio zawodniczka doświadczyła gorszego startu, co spowodowało niepokój oraz podniesienie presji.
- Eksperymenty treningowe i emocjonalne wyzwania stanowią naukę na przyszłość zarówno dla niej, jak i trenującego ją męża.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Anna Wielgosz, brązowa medalistka lekkoatletycznych mistrzostw Europy sprzed trzech lat w biegu na 800 metrów, przeżywa drugą młodość. W wieku 31 lat osiągnęła życiową formę.
Polka imponuje już od zimy. W Apeldoorn została halową mistrzynią Europy, a chwilę później była piąta w halowych mistrzostwach świata w Nankinie. Do tego pod dachem biła rekordy życiowe na 800 i 1500 metrów. Wyszła na stadion i sytuacja się powtórzyła. Wielgosz wyśrubowała swoje najlepsze osiągnięcia na bieżni na tych dystansach.
- Sezon zaczął się dla mnie wyjątkowo dobrze. Można nawet powiedzieć, że jest najlepszy rok w karierze. To powoduje, że rośnie presja - przyznała Wielgosz.
Cud przed mistrzostwami świata, najstarszy rekord Polski pobity. Należał do Malinowskiego
Polska mistrzyni Europy wpadła w dołek przed mistrzostwami świata
W sierpniu wprawdzie po raz kolejny została ona mistrzynią Polski na 800 m, ale wcześniej zaliczyła słaby start w Silesia Memoriale Kamili Skolimowskiej, który jest zaliczany do cyklu Diamentowej Ligi. Do mety przybiegła ostatnia, co zasiało nieco ziarno niepokoju przed mistrzostwami świata w Tokio.
Przewidywałam, że start w Diamentowej Lidze w Chorzowie może nie być moim najlepszym w sezonie. Bardzo wierzyłam w to, że tak nie będzie, ale jednak. W ostatnich tygodniach przed tym występem często wychodziłam na trening ze łzami w oczach, ale nie przestałam trenować. Musiałam przełamywać kolejne bariery, choć było mi bardzo ciężko. Może jeszcze siedział we mnie ten ciężki trening
- Trzeba było jednak postawić na to, by zrobić krok do przodu. Chcę powalczyć o jak najlepszy wynik w mistrzostwach świata, bo do tej pory gorzej mi te starty wychodziły - dodała.
Anna Wielgosz: mamy z tego lekcję
Rzeczywiście. Wielgosz nigdy w karierze nie biegała w finale mistrzostw świata na stadionie. I tym razem zadanie też będzie bardzo trudne, bo świat mocno przyspieszył. Owszem, Polki gonią najlepsze zawodniczki, biją rekordy życiowe, ale jednak odstają od rywalek. Życiówka Wielgosz - 1.58,69 sek. - to dopiero 35. wynik na świecie w tym roku, a jest ona najlepszą z Polek w tym zestawieniu.
- Eksperymentowaliśmy nieco z pobytem w hipoksji, bo nie mogłam trenować w Zakopanem. Po dwóch tygodniach pobytu przydarzył się jednak dołek w Chorzowie. Mamy z tego lekcję i dobrze, że to wyszło akurat przed tym startem, a nie przed mistrzostwami świata. W moim ciele cały czas toczy się walka - powiedziała Wielgosz, którą od jesieni ubiegłego roku trenuje jej mąż Marcin, więc i on uczy się też pewnych rzeczy.
Zobacz również:














