Bardzo, bardzo długo Pia Skrzyszowska nie mogła w tym sezonie zejść poniżej granicy 12.60 sekundy, to ją irytowało. A jej ojciec i trener Jarosław powtarzał, że forma przyjdzie na sam koniec, na mistrzostwa świata. Jak w Nankinie zimą, gdzie poprawiła rekord Polski, po tylu próbach.
A tu pokazała moc w eliminacjach, 12.51 s już robiło wrażenie. Dziś jednak mogło nie wystarczyć. Rok temu w Paryżu w półfinale było niewiele gorzej, wtedy zabrakło, w ostatniej serii Polkę w z finału wyrzuciła Cyrena Samba-Mayela.
Mistrzostwa świata. Pia Skrzyszowska trzecia w swojej serii półfinałowej. Musiała czekać na ostatnią
Zanim Pia pojawiła się w swoich zmaganiach, wyłonione zostały inne finalistki. W pierwszej serii za szybko ruszyła Finka Lotta Harala - zaryzykowała, choć jej szanse awansu były znikome. I ruszyła za wcześnie, za moment chwyciła się za głowę. Zobaczyła czarno-czerwoną kartkę, to był dla niej koniec mistrzostw.

W powtórce do żadnej sensacji nie doszło, wygrała Grace Stark (12.37 s), przed Ditaji Kambundji (13.44 s). Została trochę Ackera Nugent (12.63 s), za nią finiszowała Irlandka Sarah Lavin (12.86 s). Te dwie zawodniczki czekały na wydarzenia z drugiej i trzeciej serii.
I wtedy już na swoje miejsce ruszyła Polka. A tu była rekordzistka świata Tobi Amusan, będąca w fantastycznej formie Nadine Visser, świetna Alaysha Johnson, nieobliczalna Amoi Brown z Jamajki. A tylko dwie miały pewny awans.
Pia pobiegła dobrze, nawet bardzo dobrze. Była wolniejsza od Amusan (12.36 s) i Visser (12.45 s), ale z resztą uporała się dość wyraźnie. Liczył się czas, ten nie był zły. 12.53 s - najlepszy w tym momencie wśród "przegranych".
Kto mógł Polkę wyprzedzić w trzeciej serii? Tylko trzy mogły mieć lepszy czas, nie więcej. Broniąca złota Danielle Williams, mistrzyni olimpijska Masai Russell, wreszcie Devynne Charlton - te trzy nazwiska od razu rzucały się w oczy. Kolejnych jednak nie było.
Polka była względnie bezpieczna, Nugent - nie.
I te trzy były wyraźnie z przodu - triumfowała Russell (12.42 s), przed Williams (12.44 s) i Charlton (12.51 s).
Pia awansowała do finału z ósmym czasem. Co nie udało się dwa lata temu w Budapeszcie, rok temu w Paryżu, teraz stało się faktem. A finał już w poniedziałek o godz. 15.20 polskiego czasu.











