Maria Żodzik raczej unikała rozmów z dziennikarzami. W Tokio jednak już nie było z tym problemu. Uradowana przyszła do strefy wywiadów i dzieliła się z nami swoimi emocjami.
Polka nie rozpoczęła tych eliminacji najlepiej, bo już w pierwszej próbie strąciła 1,83 m. Poprawiła jednak w drugim podejściu. A potem co skok, to skakała z coraz większym zapasem.
Głośne "jest!" Polaka po czwartym rzucie. Powtórka z Budapesztu w niesamowitym finale MŚ
Maria Żodzik zaskoczona. Myślała, że na finał trzeba będzie skoczyć wyżej
Zabawa jednak zakończyła się na 1,92 m. Pojawiło się bardzo dużo zrzutek. Być może problemem był deszcz, który zaczął akurat padać w Tokio.
To mój pierwszy finał, więc bardzo się cieszę. Nie sądziłam, że do awansu wystarczy tylko 1,92 m. Myślałam, że raczej to będzie 1,95 m. Może to przez ten deszcz, który zaczął padać, dziewczyny wcześniej skończyły
Ostatnią była Kamila Lićwinko, która w Dosze zajęła wówczas piąte miejsce z wynikiem 1,98 m.
Pytana o ten początek konkursu, kiedy strąciła 1,83 m w pierwsze próbie, odparła: - Tak mi się zdarza. Muszę poczuć rozbieg i ustawić się technicznie. Dzisiaj miałam też trochę ciężkie nogi, ale najważniejsze, że jest finał.
Nie wiadomo było, czy Żodzik w ogóle wystąpi w Tokio. Zmaga się z kontuzją
Ten jest zaplanowany dopiero na niedzielę (21 września, godz. 12.30), z zatem za trzy dni. I to jest - jak się okazuje - bardzo dobra wiadomość dla Żodzik.
Dla mnie to jest idealna sytuacja, bo będę miała czas, by poprawić zdrowie. Dosłownie dzień przed wyjazdem na mistrzostwa świata nabawiłam się kontuzji. Wykonałam wielką pracę z fizjoterapeutą, bym w ogóle mogła tutaj wystartować. Ciągle mam jeszcze dolegliwości, ale mogę skakać
Żodzik jest jedną z naszych nadziei na wysokie miejsce w MŚ, a może nawet na walkę o medal. W tym sezonie skoczyła już 1,98 m. Do Tokio przyjechała z siódmym wynikiem na liście zgłoszeń.
- Skaczę w tym sezonie, ale nie wiem, jak to będzie za trzy dni. Nie miałam takiego doświadczenia w tym sezonie. Myślę, że do medalu trzeba będzie skoczyć co najmniej 2,00 m. Dla mnie ósemka będzie już dużym sukcesem - przyznała Żodzik, która miesiąc temu w deszczowych warunkach wygrała mityng Diamentowej Ligi w Lozannie wraz z dwoma innymi zawodniczkami.
W Japonii widać, że urodzona Baranowiczach na Białorusi lekkoatletka, która polskie obywatelstwo ma od niedawna, nie jest już tak spięta, jak choćby w czasie igrzysk olimpijskich w Paryżu.
- Wcześniej nie znałam dobrze polskiej drużyny. Nie znałam też rywalek. Teraz jestem już z tym wszystkim obyta. Dobrze już czuję się w tym lekkoatletycznym świecie po powrocie do niego - zakończyła.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















