Start męskiej sztafety 4x400 metrów, która jako jedyna z polskich sztafet nie wywalczyła awansu na mistrzostwa świata w Tokio, z zawodów World Relays, potwierdził Marek Plawgo, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.
W Guangzhou zabrakło niewiele, ale już wtedy liderzy ekipy zapowiadali, że niepowodzenie w Chinach nie przekreśla ich aspiracji. W końcu sztafeta 4x400 panów to grupa, która ma bogate tradycje: medale mistrzostw świata, świetne miejsce na igrzyskach w Tokio, a także np. halowy rekord świata z 2018 roku. Im po prostu wypada walczyć do końca.
- Sport bywa brutalny, ale my nie składamy broni. Wiem, że w trakcie sezonu będziemy jeszcze rozmawiali o przeprowadzeniu ataku na awans. Jeśli nie udało się wejść drzwiami, wejdziemy oknem - zapowiadał Maksymilian Szwed, indywidualny halowy wicemistrz Europy na 400 m.
Kapitalny bieg Polaka, historyczne złoto. 17-latek z rekordem życiowym
Ratunkowy występ dla polskiej sztafety. Piotr Małachowski zdradza kulisy
Kluczowe było to, gdzie i kto to okno im wybuduje.
Postanowiliśmy, że będziemy to my: największy, najmocniejszy mityng w Polsce, najlepszy na świecie w całym sezonie 2024, jak wskazuje ranking World Athletics. Wielka widownia, świetny moment w sezonie i ranga powinny uskrzydlić Polaków w walce o potrzebny czas. Nikt się nawet nie zastanawiał, kiedy pojawił się pomysł, żeby ten bieg "drugiej szansy" odbył się na Superauto.pl Stadionie Śląskim 16 sierpnia
Maksymilian Szwed już czuje ciarki
Wynik, jaki w tej chwili jest potrzebny do awansu na MŚ, to 2.59,12. Tyle w marcu ubiegłego roku pobiegli zawodnicy z Zambii. Biało-Czerwoni są czwarci pod kreską, ale po występie dalekim od pełni ich potencjału. A przynajmniej w to wierzą sami zainteresowani.
- Bieg przy takiej widowni, w takim miejscu, o taką stawkę? Piękne. Czuję ciarki na samą myśl. Mam nadzieję, że kibice będą tam z nami. Bieganie z orzełkiem na piersi na naszej ziemi to szczególny moment, taki nie do opisania i mam nadzieję, że to samo będę mógł powiedzieć po tej rywalizacji - mówi Szwed.
PZLA, który od strony formalnej organizuje wydarzenie, potwierdził udział sztafet z Hiszpanii i Włoch. Ci pierwsi są tuż pod Polakami w światowym rankingu. Italia natomiast to pierwsza ekipa bez kwalifikacji. Obie z pewnością pojawią się na Śląsku w najmocniejszych składach, a niewykluczone, że to tego grona dołączy ktoś jeszcze.
Ciekawostką jest fakt, że od niedawna za męską sztafetę 4x400 m nie odpowiada już Marek Rożej, trener Natalii Bukowieckiej. Teraz za ekipę panów odpowiada trener Krzysztof Węglarski.
Zobacz również:















