Rok temu w Paryżu Weronika Lizakowska poprawiła w półfinale rekord Polski, ale nie awansowała dalej. A chwilę później dokonała tej sztuki Klaudia Kazimierska, mimo że pobiegła o cztery sekundy wolniej. Tak wygląda bowiem bieganie turniejowe w mistrzostwach, to nie są zawody Diamentowej Ligi z "zającami". Czasem jest bardzo szybko, czasem tylko taktycznie.
Dziś w obu seriach było po 12 uczestniczek zmagań na 1500 metrów. I z każdego sześć najlepszych awansowało dalej.
Czasy nie miały znaczenia. Lizakowska pobiegła szybciej od Kazimierskiej, ale to ta druga awansowała.
Mistrzostwa świata w Tokio. Dwie Polki walczyły o finał na 1500 metrów. Najpierw Weronika Lizakowska
Rekordzistka Polski od początku biegła w okolicach siódmego, ósmego miejsca, trzymała się za to blisko krawężnika. Pecha miała Etiopka Freweyni Hailu, ktoś podciął jej nogi, upadła. I musiała gonić resztę stawki, co też zabrało jej trochę czasu i sił.

Tempo nie imponowało, choć jakieś bardzo spacerowe też nie było. Za prowadzenie biegu wzięła się rekordzistka świata Faith Kipyegon. Po 700 metrach Lizakowska była wciąż siódma, na okrążenie przed końcem ósma, ale raczej słabła. I nie była już w stanie "zespawać" uciekającej grupy, skończyła dziewiąta. Z czasem 4:03.39, dalekim od jej oczekiwań.
- Pobiegłam na to, na co byłam przygotowana. Jestem zła, bardzo zła, bo byłam przygotowana na połamanie czterech minut. Może nie na 3:57, ale na te cztery minuty - mówiła Lizakowska w TVP Sport. Dziś triumfatorka tego biegu uzyskała 4:00.34, wygrała oczywiście Kipyegon. Odpadła też Australijka Linden Hall.
Bieg z udziałem Kazimierskiej był jeszcze wolniejszy, jeszcze bardziej taktyczny. Polka biegła podobnie jak jej starsza koleżanka z kadry, też przy wewnętrznej krawędzi, też w środku stawki.
Pierwsze 400 metrów pokonały w 69 sekund, wszystko miało się więc wyjaśnić na ostatnim okrążeniu. A gdy je zaczynały, Polka została po raz drugi brzydko potraktowana przez Martę Zenoni - Włoszka używała łokci w dość bezpośredni sposób. Mogła na tym ucierpieć też Agathe Guillemot z Francji, ale utrzymała się na nogach.
Kazimierska uznała, że z dalszej pozycji zaatakuje po zewnętrznej. I to przyspieszenie na 300 metrów przed metą dało efekt. Wskoczyła na czwartą pozycję, miała dość bezpieczną przewagę. I to czwarte miejsce "dowiozła" do mety, z czasem 4:07.83.

A Zenoni finiszowała szósta, powinna więc znaleźć się w finale.
Tymczasem za swoje zachowanie została... zdyskwalifikowana. I na szóstą pozycję przesunięto Irlandkę Sarah Healy.A do finału dołączono też Niemkę Nele Weissel.













