- To jest nienormalne - mówił Maciej Wyderka po biegu, mając na myśli poziom, jaki prezentowali jego rywale. Poza finałem znaleźli się bowiem zawodnicy, którzy złamali granicę 1.44.
Polak z czasem 1.45,55 sek. został ostatecznie sklasyfikowany na 19. pozycji. 23-latek nie krył rozczarowania brakiem rekordu życiowego.
Kilka godzin walki o awans Polki w mistrzostwach świata. Decyzja przy zielonym stoliku
Maciej Wyderka liczył przynajmniej na rekord życiowy
Liczyłem na szybszy bieg. Niestety moja seria była najwolniejsza. Przykro mi z tego powodu. W tym sezonie nie miałem takiego biegu, w którym mógłbym pokazać maksimum swoich możliwości. Liczyłem, że chociaż uda się pobić rekord życiowy. Skończyłem na półfinale i trzeba się cieszyć, bo to był mój debiut w mistrzostwach świata
- Teraz mam mieszane uczucia, ale pewnie za kilka dni będę się cieszył z tego, że mogłem rywalizować z najlepszymi na świecie - dodał.
Polak dał się zamknąć w tym biegu i spadł na dalszą lokatę w stawce. To było decydujące.
- Na tym, że ni byłem w stanie powalczyć w końcówce, zaważyło to, że zostałem zamknięty przy bandzie po pierwszej setce. Tego się obawiałem. Czasy, jakie chłopaki wykręcają, są niesamowite. Wiedziałem, że nie będą się oszczędzać w półfinale. Szkoda, że akurat w dwóch po tym moim - zakończył Wyderka.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport













