76.50 m - na tyle World Athletics ustaliło minimum dające pewność występu w finale mistrzostw świata. I ten cel w pierwszej, wcześniejszej grupie, wypełniło tylko trzech miotaczy. Byli to ci najwięksi: Bence Halasz (78.42 m), Eivind Henriksen (77.70 m) i Mychajło Kochan (77.33 m). Dopiero szósty, z wynikiem 75.46 m, był jeden z faworytów Yann Chaussinand, rzucający już w tym roku niemal 82 metry. I on musiał czekać na to, co stanie się w drugiej grupie.
Tej z Pawłem Fajdkiem, ale też i z Ethanem Katzbergiem. Jak się okazało, w niej poziom był jeszcze wyższy.
Mistrzostwa świata w Tokio. Piękne kwalifikacje dla Pawła Fajdka. To powinna być najlepsza forma w całym sezonie
Fajdek był już w tym momencie naszą jedyną szansą na wtorkowy finał. Z powodu kontuzji z wyjazdu do Japonii zrezygnował Wojciech Nowicki, w pierwszej grupie ostatnie miejsce zajął Marcin Wrotyński.

A Fajdek rzucał jako czwarty, trzech przed nim uzyskało tzw. duże Q. Czyli bezpośrednią kwalifikację. Zaczął Niemiec Merlin Hummel, posłał młot na 78.54 m. Zaraz po nim finał zapewnił sobie Amerykanin Rudy Winkler (77.46 m), a następnie wszystkich przebił Ethan Katzberg ze swoim 81.85 m. I też mógł iść się przebrać.
A później był Fajdek, zakręcił dość mocno, ale i ostrożnie. 75.74 m dawało względne bezpieczeństwo, ale jeszcze nie awans. Polak musiał więc jeszcze raz się skupić, a później dopełnił formalności. 78.78 m w drugiej kolejce, drugi wynik całych eliminacji i pewny awans.
Nie było jednak przy tym wielkiej ekspresji, choć wyrzucił ręce w górę. Na okazywanie radości czas ma przyjść we wtorek, w finale.
- Stres jest, jak w kwalifikacjach, udało się jednak. Pierwszy rzut trochę szarpnąłem, ale drugi był fajny technicznie. Taki na 90 procent w zakresie techniki. Pozwala myśleć, że w finale uda się przekroczyć to 80 metrów - ocenił, patrząc w TVP na powtórkę. - O, trener się nawet pomodlił - zauważył reakcję swojego szkoleniowca Szymona Ziółkowskiego.
- Wszystko co będzie powyżej siódmego miejsca to i tak będzie lepiej od list. Ale nie odbieram sobie szans na medal - dodał.
Tyle że w finale zabraknie jednego z faworytów, spełnił się bowiem czarny scenariusz dla Chaussinanda. Francuz w każdym z tegorocznych konkursów rzucał ponad 77 metrów, w lutym, maju i lipcu - ponad 81. A jego rekord z maja z Zagrzebia wynosi 81.91 m.
Tu 75.46 m z pierwszej grupy nie wystarczyło, po rzucie Węgra Daniela Raby już wiedział, że o medal nie powalczy.
Finał we wtorek - start o godz. 14.01 polskiego czasu.
Finaliści mistrzostw świata w rzucie młotem:
- 1. Ethan Katzberg (Kanada) - 81.85 m
- 2. Paweł Fajdek (Polska) - 78.78 m
- 3. Merlin Hummel (NIemcy) - 78.54 m
- 4. Bence Halasz (Węgry) - 78.42 m
- 5. Eivind Henriksen (Norwegia) - 77.70 m
- 6. Rudy Winkler (USA) - 77.46 m
- 7. Thomas Mardal (Norwegia) - 77.34 m
- 8. Mychajło Kochan (Ukraina) - 77.33 m
- 9. Armin Szabados (Węgry) - 77.20 m
- 10. Trey Knight (USA) - 76.40 m
- 11. Daniel Raba (Węgry) - 76.21 m
- 12. Denzel Comenentia (Holandia) - 75.91 m








![Panthers Wrocław rozbili London Warriors. Wystarczyły dwie kwarty [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N6HNC5OWK2N5O-C401.webp)


