Pasjonujący finał sztafet, cudowny bieg Duszyńskiego. O medalu decydowało 0.02 s
Przed południem japońskiego czasu polska sztafeta mieszana na tak szczęśliwym dla nas Stadionie Narodowym w Tokio awansowała do finału mistrzostw świata. A tu już byliśmy wzmocnieni Natalią Bukowiecką, "Biało-Czerwoni" mieli walczyć o medal. I walczyli, w kapitalnym stylu, ze znakomitymi finiszami na zmianach Maksymiliana Szweda, Natalii Bukowieckiej i Kajetana Duszyńskiego. Walczyła też do końca Justyna Święty-Ersetic, odparła atak Brytyjki. Ale zza jej pleców ruszyła jeszcze Belgijka. Polka przegrała brąz o... 0.02 sekundy.

Finał sztafet mieszanych był ostatnią konkurencją pierwszego dnia MŚ w Tokio. A polscy kibice doskonale pamiętają, jak zakończyła się ta rywalizacja tutaj cztery lata temu, gdy pierwszy raz pojawiła się w programie igrzysk. Mieliśmy troje reprezentantów z tamtego finałowego biegu. I wiarę, że znów uda się sięgnąć po podium. Wiele tych szans bowiem w tym roku w Tokio nie będzie.
Realnie patrząc, Polacy powinni byli w tym biegu walczyć o czwartą pozycję. Zdecydowanie większe atuty mają oczywiście Amerykanie, ale także i Holendrzy, z Femke Bol i Lieke Klaver. No i jak zawsze Brytyjczycy. Dużo krwi w przeszłości psuli nam Włosi, groźna byłą Belgia z Alexandrem Doomem.
A mimo to liczyliśmy na przyjemną niespodziankę.

Mistrzostwa świata w Tokio. Ambitna postawa Polaków. Tak niewiele zabrakło do pełni szczęścia
Zaczął znów Maksymilian Szwed, jak rano, dla niego był to drugi bieg z bloków dzisiaj. Potężny wysiłek, a miał przecież skrajny, dziewiąty tor. Choć i tak znacznie lepszy niż pierwszy czy drugi. To najmłodszy zawodnik w tej sztafecie, jedyny, który cztery lata temu nie wywalczył tu złota.
Pobiegł świetnie, byliśmy wysoko. A na drugiej zmianie była tym razem Natalia Bukowiecka, Holendrzy mieli tu piekielnie szybką zwłaszcza na pierwszych metrach Lieke Klaver. Zajmowaliśmy czwarte miejsce, Natalia biegła po zejściu metr za Lieke.

Nasza medalistka olimpijska z Paryża kapitalnie jednak finiszowała, wyprzedziła sztafetę RPA, byliśmy na równi z Holandią. Jedynie Amerykanie w połowie rywalizacji wydawali się być poza zasięgiem.
Później ruszył Kajetan Duszyński, spadł niby na czwarte miejsce, ale ostatnia prosta należała do niego. Jak cztery lata na tym stadionie, wtedy kończył zmagania. Justyna Święty-Ersetic zaczęła druga, ale goniła ją oczywiście Femke Bol. I było jasne, że wyprzedzi Polkę.
Chodziło o to, czy nasza najstarsza zawodniczka obroni się przed atakami Brytyjki Nicole Yeargin. Broniła się do końca, jeszcze na 10 metrów przed końcem była trzecia. I wtedy zza pleców, po drugim, a może trzecim torze, wyskoczyła Belgijka Helena Ponette. I to ona lepiej finiszowała na kratach. Po brązowy medal, decydowały dwie setne sekundy.
O tyle Polacy przegrali dziś podium. Mimo że spisali się naprawdę doskonale.
Wyniki finału sztafet mieszanych 4x400 metrów w MŚ w Tokio:
- 1. USA (Deadmon, Irby-Jackson, McKiver, Holmes) - 3:08.80
- 2. Holandia (Omalla, Klaver, Phijffers, Bol) - 3:09.96
- 3. Belgia (D. Borlee, Vervaet, Doom, Ponette) - 3:10.61
- 4. Polska (Szwed, Bukowiecka, Duszyński, Święty-Ersetic) - 3:10.63
- 5. Wielka Brytania (Davey, Newnham, Harries, Yeargin) - 3:10.84
- 6. RPA (Isaacs, Nekhubui, Koekemoer, van der Walt) - 3:11.89
- 7. Włochy (Sito, Polinari, Aceti, Mangione) - 3:15.82
- 8. Japonia (Yoshizu, Ido, Imaizumi, Matsumoto) - 3:17.53.













