Można dyskutować oczywiście o wyższości jednej konkurencji nad drugą, ale dla kibiców najważniejsze jest zawsze to 100 metrów. Choćby na 800 czy 1500 padały rekordy świata, to i tak na sesje z tym najkrótszym bilety sprzedają się najlepiej. A telewizje biją rekordy oglądalności, zwłaszcza za oceanem.
W Tokio finały w zmaganiach pań i panów rozegrano już drugiego dnia. Zaraz po sobie, w odstępie 10 minut. A wyłoniły nową królową, a później nowego króla sprintu. Ci ustępujący byli obok, niewiele potrafili zdziałać.
Julien Alfred i Sha'Carri Richardson pokonane. Najszybsza kobieta świata znów jest z USA
Skład biegu finałowego pań nie był żadną niespodzianką, jeśli ktoś się nie zakwalifikował, to raczej zawodniczki, które o medale i tak by nie walczyły. Złoto i srebro odgórnie było jakby zarezerwowane dla najszybszej w tym roku na świecie Melissy Jefferson-Wooden i Julien Alfred, mistrzyni olimpijskiej z Paryża. Od tamtego finału ścigały się tylko raz, w lipcu w Eugene. Tam o dwie setne lepsza okazała się Amerykanka. Do rewanżu ostatecznie nie doszło w Chorzowie, Alfred ostatecznie zrezygnowała z występów w Europie w końcówce sierpnia.
Teraz za to zmierzyły się w finale. Były obok siebie, na czwartym i piątym torze. Jeśli ktoś liczył na jakąś walkę, to mocno się rozczarował. Jefferson-Wooden pomknęła jak torpeda, zostawiła daleko za sobą rywalki. I tylko powiększała przewagę.

Finiszowała w czasie 10.61 s - to nowy rekord mistrzostw świata. Szybciej biegały tylko trzy sprinterki w całej historii "setki". W tym biegnąca w tym finale Shelly-Ann Fraser-Pryce, ze swoim 10.60 s, cztery lata temu w Lozannie. Dziś nie liczyła się w walce o medale, podobnie jak jej rodaczka Shericka Jackson. Pracę wykonała za to ich młodsza rodaczka Tina Clayton - pobiła rekord życiowy, 10.76 s dało jej srebro. A Alfred przypadł brąz - 10.84 s.
Wyniki finału MŚ w biegu kobiet na 100 metrów:
- 1. Melissa Jefferson-Wooden (USA) - 10.61 s
- 2. Tina Clayton (Jamajka) - 10.76 s
- 3. Julien Alfred (St. Lucia) - 10.84 s
- 4. Shericka Jackson (Jamajka) - 10.88 s
- 5. Sha'Carri Richardson (USA) - 10.94 s
- 6. Shelly-Ann Fraser-Pryce (Jamajka) - 11.03 s
- 7. Marie-Josee Ta Lou-Smith (Wybrzeże Kości Słoniowej) - 11.04 s
- 8. Dina Asher-Smith (Wielka Brytania) - 11.08 s
Jamajka jednak na tronie w męskiej "setce". Wcale nie za sprawą Kishane'a Thomsona
A później pojawili się już panowie, z głównym faworytem z Jamajki Kishanem Thompsonem, ale i broniącym złota z Budapesztu, mistrzem olimpijskim Noahem Lylesem. Amerykanin poprawiał się z biegu na bieg, ale to jednak wciąż nie jest poziom genialnych Jamajczyków.

Już początek był nerwowy, za falstart wyrzucony z finału został Letsile Tebogo. Przyjął to z godnością, przyznał się do błędu. A gdy wszyscy ruszyli już prawidłowo, królem sprintu okazał się Oblique Seville. Już w półfinale zaimponował, biegł z lekkością, potrafił przyspieszyć na dystansie. Zwykle bowiem to jest domena potężnego Kishane'a.
Seville wygrał stosunkowo wyraźnie, tu nie było potrzeby sprawdzania fotofiniszu. Amerykańsko-jamajki pojedynek zakończył się wygraną 2:0 tego drugiego kraju, wyspiarze zgarnęli bowiem dublet. Mimo że Lyles, tak jak obiecał, znów poprawił swój najlepszy czas w sezonie. Ale 9.89 s wystarczyło tym razem do brązu.
Seville zaś ustanowił nowy rekord życiowy - teraz to 9.77 s.
Wyniki finału MŚ w biegu mężczyzn na 100 metrów:
- 1. Oblique Seville (Jamajka) - 9.77 s
- 2. Kishane Thomspon (Jamajka) - 9.84 s
- 3. Noah Lyles (USA) - 9.89 s
- 4. Kenneth Bednarek (USA) - 9.92 s
- 5. Gift Leotlela (RPA) - 9.95 s
- 6. Kayinsola Ajayi (Nigeria) - 10.00 s
- 7. Akani Simbine (RPA) - 10.04 s
- -. Letsile Tebogo - dyskwalifikacja












