W skrócie
- Warunki pogodowe w Tokio podczas mistrzostw świata w lekkoatletyce są wyjątkowo trudne – panują upały i wilgoć, co utrudnia rywalizację maratończykom.
- Polskę w maratonie reprezentuje trzyosobowa grupa, w tym dwie kobiety oraz jeden mężczyzna, pod opieką doświadczonego trenera Jacka Wośka.
- Organizatorzy, przewidując ekstremalne warunki, przesunęli starty na wcześniejszą godzinę, a polscy sportowcy stawiają na sprawdzone metody chłodzenia organizmu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Już na kilka dni przed rozpoczęciem lekkoatletycznych mistrzostw świata organizatorzy zawodów ze względu na niezbyt przychylne prognozy pogody, zdecydowali się na zmianę programu imprezy. Chód kobiet i mężczyzn na 35 kilometrów, a także maraton kobiet i mężczyzn postanowiono przyspieszyć o 30 minut (godz. 7.30 miejscowego czasu, 00.30 w Polsce), by rozpocząć rywalizację we w miarę ludzkich warunkach.
Reprezentanci Polski niezbyt chętnie startują w maratonie w mistrzowskich imprezach, ale tym razem do Japonii przyjechała trzyosobowa grupa. Wśród kobiet wystąpią Aleksandra Brzezińska i Izabela Paszkiewicz, a wśród mężczyzn Mateusz Kaczor. Grupą opiekuję się trener Jacek Wosiek. Ten sam, który w 2022 roku doprowadził Aleksandrę Lisowską do tytułu mistrzyni Europy.
Nerwowa noc i świetny początek Polaków w MŚ. Mamy dwa finały
Finisz na stadionie będzie nagrodą dla maratończyków
Warto wspomnieć, że Polska ma na koncie jeden medal w maratonie w historii MŚ. Właśnie w Tokio w 1991 roku w rywalizacji kobiet triumfowała Wanda Panfil, który wówczas była wielką gwiazdą tej konkurencji.
Trasa mistrzowskiego maratonu nie jest trudna. Można powiedzieć zatem, że nie ma na niej pułapek.
Trasa wydaje się bardzo prosta. Na początku, na pierwszych ośmiu kilometrach, trzeba delikatnie zbiec. Różnica poziomów to jest nieco ponad 30 metrów. Potem są dwie pętle, gdzie jest płasko, jak na stole. Na ostatnich ośmiu kilometrach trzeba wrócić na stadion, a zatem nieco podbiec. Ta trasa nie powinna nikomu przysporzyć problemów
- Finisz na stadionie jest dla maratończyków wielką nagrodą za włożony wysiłek. Dzięki temu każdy maratończyk poczuje się doceniony, kiedy wbiegnie na metę, bo na trybunach mają zasiąść tysiące kibiców. Dla wielu będzie to wielkie przeżycie. Z pewnością zapamiętają to do końca życia - dodał szkoleniowiec.
Koszmarne warunki w Tokio. Polacy stawiają na sprawdzone metody
Zdaniem trenera, ze względu na warunki, jakie panują w Tokio, wyniki zawodników najpewniej będą gorsze o około dziesięć minut od wyników, na jakie maratończycy są przygotowani.
- Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, ze tak będzie, ale absolutnie nie uciekaliśmy od tego startu. Uważaliśmy, że reprezentowanie Polski na mistrzostwach świata to jest coś, po co się trenuje. To jest kwintesencja sportu. Ten start może nie daje szansy na szybki bieg, ale daje szansę na to, by sprawdzić się z najlepszymi na świecie i zobaczyć, w jakim jest się miejscu. To może być motywacja do tego, by w kolejnych startach walczyć o bicie swoich rekordów życiowych - powiedział Wosiek.
Zapytany o to, czy polską reprezentację maratońską w Tokio stać będzie na walkę o wysokie lokaty, odparł:
Nastawiamy się na mądry bieg. Chcemy pobiec na tyle, na ile jesteśmy przygotowani. Jeśli ktoś dobrze zniesie temperaturę i wilgotność, to może wylądować na naprawdę dobrym miejscu. Zawsze uważałem, że mistrzostwa świata, czy igrzyska olimpijskie są miejscem, gdzie naprawdę można się dobrze zaprezentować. Myślę, że przy dobrym biegu i dobrym mentalu, stać naszych zawodników na zajęcie miejsca w "20". To jest z pewnością realne, co nie oznacza, że miejsce nie może być lepsze.
Z pewnością na trasie maratonu na głowach polskich maratończyków wyląduje dużo lodu. To zdaniem trenera najskuteczniejsza metoda na jak najszybsze schłodzenie organizmu. Testowanych było wiele sposobów w biegu maratońskim, ale ten jest zdecydowanie najlepszy.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














