W skrócie
- Maksymilian Szwed w krótkim czasie musiał zmierzyć się z trzema biegami na 400 metrów, co wyczerpało jego siły.
- Program mistrzostw świata i warunki organizacyjne utrudniły zawodnikom uzyskiwanie dobrych wyników.
- Szwed mimo trudności zdobył cenne doświadczenie i wyraża nadzieję na dalszy rozwój swojej kariery.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Maksymilian Szwed w sobotę pobiegł 45,35 sek. i 45,15 sek. W finale dał z siebie wszystko. Przyznał, że biegł tak, "jakby miało nie być jutra". W niedzielę sił wystarczyło mu na zaledwie 200 m.
Do mety dobiegł, ale w słabym czasie 45,67 sek. Inni zawodnicy, którzy rywalizowali w sobotę w sztafetach, uzyskiwali wyniki nawet powyżej 46 sek. To tylko pokazuje, w jak absurdalny sposób układany jest program mistrzostw świata.
Wielka radość Polki po 39. miejscu. Miała swoje powody, musiała wzywać pomoc
Zastanawiał się nad startem, kompletnie nie miał sił
Nasz sprinter przyznał, że w ogóle zastanawiał się nad tym, czy wystąpić w niedzielnych eliminacjach.
Nie miałem kompletnie sił. Po 200-250 metrach czułem, że to jest mój maks i tylko próbowałem utrzymać rytm. Przed startem też miałem moment kryzysowy. Do hotelu dotarłem bardzo późno po rywalizacji sztafet. Krótko spałem. To właściwie była tylko drzemka. Mięśnie bolały przy wszystkich ruchach. Musiałem się ostrożnie rozgrzewać
Bez dwóch zdań utrudnieniem dla zawodników jest też oddalony od kilka minut jazdy autobusem od Stadionu Olimpijskiego stadion rozgrzewkowy. Oczywiście wszyscy mają takie same warunki, ale jednak jest to duży kłopot.
- Po rozgrzewce przez kwadrans siedzimy w chłodzonym pojeździe. Serce wtedy powoli przestaje pracować. Już się przygotowuje bowiem do odpoczynku. Nogi kompletnie się nie ruszają. I to jest problem - przyznał.
Najtrudniejszy sezon w karierze, świat bardzo odjechał. Maksymilian Szwed chce to zmienić
Szwed wywiezie jednak z tych mistrzostw świata gigantyczne doświadczenie.
- Widziałem wszystkich najlepszych zawodników. To były ich zawody. Do nich się przygotowywali. Na rozgrzewce zobaczyłem, jak są silni. W każdym kroku było tyle energii, że aż im zazdrościłem. Mam nadzieję, że w przyszłości będę taki jak oni - mówił.
Dla Szweda to był chyba najtrudniejszy sezon w karierze. Startował niemal wszędzie, gdzie się dało. I na mityngach, i w imprezach młodzieżowych, i imprezach seniorskich.
Na szczęście kończy się dla mnie wiek młodzieżowca. W przyszłym roku muszę ograniczyć nieco startów. Muszę o tym porozmawiać z trenerami, bo chcę, by mistrzowskie imprezy seniorskie były dla mnie priorytetem. Jeśli mam biegać ponad 20 razy w sezonie, jak w tym roku, to nie nie jestem w stanie zejść poniżej 45 sekund. Można bowiem biegać średnio dobrze przez cały sezon albo dobrze, ale tylko przez chwilę
Ostatecznie Szwed został sklasyfikowany w eliminacjach na 40. miejscu. Gdyby pobił rekord Polski - 44,62 sek. Tomasza Czubaka - to wystąpiłby w półfinale, ale to byłby dopiero 16. rezultat eliminacji. Tak świat daleko odjechał na tym dystansie. Dziś bieganie powyżej 45 sekund nic nie daje i Szwed, młodzieżowy wicemistrz Europy, doskonale o tym wie.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














