Konrad Bukowiecki najpierw "wydarł" finał, a potem ogłosił światu. Cieszył się jak dziecko

Atleta w trakcie pchnięcia kulą podczas zawodów lekkoatletycznych na stadionie, ubrany w biało-czerwony strój, w dynamicznej pozycji, z widocznym tłumem oraz sędziami w tle, całość oświetlona reflektorami.
Konrad BukowieckiALEX PLAVEVSKI/EPAPAP

W skrócie

  • Konrad Bukowiecki po dłuższej przerwie awansował do finału mistrzostw świata w pchnięciu kulą.
  • Przez nieporozumienie sędziowskie prawie nie zakwalifikował się do finału, ale skutecznie złożył protest.
  • Zajął dziewiąte miejsce, ciesząc się z powrotu do światowej elity i licząc na nowy rozdział w swojej karierze.
  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Konrad Bukowiecki: Małymi kroczkami do przodu, jeszcze rok temu za takie wyniki oddałbym wszystkoPolsat SportPolsat Sport

Powrót do światowej elity polskiego kulomiota

Nie wychodziły mi te pchnięcia. Wynik 20,66 m to nie jet żaden powód do wstydu. To przyzwoity wynik. Jestem w czołowej "10" na świecie. Jest w porządku. Naprawdę po tym wszystkim, co ze mną się działo, ten powrót do elity światowej to jest naprawdę fajne uczucie
cieszył się Bukowiecki jak dziecko.

Zobacz również:

Nowy format podoba się Bukowieckiemu

Zobacz również:

Sportowiec w stroju startowym i jego trener w biało-czerwonej koszulce obejmują się na stadionie lekkoatletycznym, obaj wyrażają silne emocje po zakończonej rywalizacji.
Konrad Bukowiecki z ojcem i trenerem - Ireneuszem BukowieckimAdam WarżawaPAP
Mężczyzna podczas wykonywania rzutu kulą, skupiony wyraz twarzy, na ręce widoczna rękawica ochronna oraz tatuaż, na białej koszulce godło Polski.
Konrad BukowieckiAdam WarżawaPAP
Zawodnik w czerwonym stroju stoi na stadionie lekkoatletycznym, w tle sędzia podnosi czerwony chorągiewkę sygnalizującą faul podczas konkurencji pchnięcia kulą.
Konrad BukowieckiRafał Oleksiewiczmateriały prasowe