W skrócie
- Polscy płotkarze, Jakub Szymański i Damian Czykier, nie awansowali do półfinału 110 metrów przez płotki na MŚ w Tokio.
- Szymański przyznał, że nie umie przełożyć sukcesów z hali na starty stadionowe, zmagając się z problemami technicznymi.
- Damian Czykier po powrocie po kontuzji rozważa zakończenie kariery po przyszłym sezonie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jakub Szymański to czołowy płotkarz świata, ale w hali na dystansie 60 metrów. Polak kompletnie nie potrafi przełożyć tego na bardzo szybkie bieganie na stadionie w mistrzowskich imprezach na 110 m.
Przyczyna, jak sam twierdzi, tkwi w technice i jego nawyku ze skoku wzwyż, który kiedyś uprawiał. Fachowcy mówią, że to zawodnik, który powinien biegać w okolicach 13,00 sek.
Ponad 80 metrów w finale z Anitą Włodarczyk. Polka z rekordem świata masters
Jakub Szymański: nie mogę wyłączyć głowy
- W tym sezonie w końcu zacząłem się bawić płotkami na stadionie. Moja podłoga to teraz jest 13,3 - 13,4 sek. Zdarzają się zatem wystrzały. Muszę jednak myśleć w czasie biegu na 110 metrów przez płotki, co wydaje się niemożliwe. Wtedy biegi mi wychodzą. To jest śmieszne, bo nie mogę biegać na pełnej mocy. Wszystko dlatego, żebym właśnie mógł myśleć o tej technice. Nie mogę wyłączyć głowy, jak w hali, gdzie jest tylko pięć płotków i mogę wziąć je z rozpędu - mówił Szymański.
To jest dla mnie bardzo trudne, ale też ciekawe, bo jestem jedynym płotkarzem ze światowej czołówki, który ma taki problem. To jest kwestia techniki, bo motorycznie jestem przygotowany znakomicie. Głowa też daje radę. Mistrzostwa świata to są jednak zawody, w których nie chcę myśleć. Chcę chłonąć atmosferę i bawić się tym, co robię, ale w granicach moich możliwości. Tymczasem wyszedł najgorszy wynik w sezonie i to na najważniejszej imprezie
23-latek robi wszystko, by tę sytuację zmienić. Do tego potrzeba wiele cierpliwości, ale jak ją mieć, kiedy co przychodzi duża impreza na stadionie, to kończy się to wszystko porażką.
- Szukam pozytywów. Mógłbym być średnim płotkarzem zarówno w hali, jak i na stadionie. Tymczasem jestem mocnym graczem w hali. Tam mam już świetne fundamenty, które na stadionie mają się polepszać. Poprawa kroków, bo o to w tym chodzi, to jest trudna i żmudna praca. Doceniam zatem to, jak biegam w hali. Dzięki temu przynajmniej połowa sezonu daje mi duże szczęście. Czerpię z tego radość. Na stadionie wciąż jestem cierpliwym uczniem, któremu zdarzy się - od czasu do czasu - pokazać z dobrej strony. Nie potrafię biegać stabilnie. U mnie każdy bieg wygląda inaczej. I trudno jest mi nad tym zapanować - przyznał Szymański.
Ważna zapowiedź Damiana Czykiera
On finalnie został sklasyfikowany na 35. pozycji. O cztery lokaty wyżej znalazł się Damian Czykier, który bardzo długo w tym sezonie walczył z kontuzją. 33-latek uzyskał 13,54 sek.
Po zawodach przyznał, że to mógł być ostatni jego występ w mistrzostwach świata, bo zamierza jeszcze startować tylko w przyszłym sezonie, a ewentualne dalsze decyzje będzie podejmował po nim.
- Nie miałem kiedy zrobić treningu wytrzymałościowego, bo leczyłem kontuzję. Po prostu biegałem tyle, na ile pozwalał mi mój talent. Jestem zadowolony, że się w ogóle pozbierałem - mówił Czykier.
Powoli czuję, że swoje dla polskiego sportu zrobiłem. W przyszłym roku dam z siebie jeszcze wszystko i powoli trzeba będzie dać szansę młodszym. Jeszcze w Europie będę w stanie powalczyć z najlepszymi. Rozważałem, by ciągnąć karierę do igrzysk w Los Angeles, ale nie chcę oszukiwać swojego organizmu. Odjeżdża mi już powoli wytrzymałość. Z wiekiem coraz trudniej biega mi się dłuższe odcinki
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















