W skrócie
- Natalia Bukowiecka wystąpi w sztafecie mieszanej 4x400 m na MŚ w Tokio pod warunkiem, że Polska awansuje do finału.
- Eliminacje i finał sztafety oraz indywidualne biegi odbywają się w krótkim odstępie czasu, co rodzi dylematy dotyczące efektywnego wykorzystania sił zawodniczki.
- Bukowiecka, mimo imponujących treningów i wyników, zmaga się z presją i problemami mentalnymi, co wpływa na jej występy na zawodach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Eliminacje i finał sztafety mieszanej 4x400 metrów jednego dnia. Do tego możliwa tylko jedna zmiana między tymi biegami. A kolejnego dnia już eliminacje do rywalizacji indywidualnej na 400 metrów. Tak wygląda rzeczywistość rysowana przez World Athletics. Problem ten powraca, jak bumerang i wciąż nie ma rozwiązania.
Trenerzy Aleksander Matusiński i Marek Rożej postanowili, by aż nadto nie szafować siłami Natalii Bukowieckiej, że ta w sztafecie mieszanej wystąpi, ale tylko pod warunkiem, jeśli awansuje ona do finału. A szanse na to są ogromne.
Paweł Fajdek budzi się o wschodzie słońca. Zapowiada atak, nie ma zamiaru się tylko przyglądać
Natalia Bukowiecka nie chciała rozmawiać z dziennikarzami
Polacy to liderzy światowych tabel, a do tego trafili do teoretycznie słabszego biegu eliminacyjnego. Można powiedzieć, że losowanie mieli wymarzone. To pozwoliło też podjąć konkretną decyzję w sprawie startu Bukowieckiej.
Ona sama w czasie otwartego treningu na Stadionie Olimpijskim w Tokio nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Kilka dni wcześniej otrzymywaliśmy jednak notki prasowe, w których mówiła o starcie w Tokio.
Nie mam jakiegoś konkretnego słabego punktu, który muszę poprawić. Po prostu wydaje mi się, że muszę wszystko razem złożyć w jedną całość i oddać taki bieg, z którego będę w pełni zadowolona. Treningowo i biegowo jest lepiej, niż myślałam, ale trochę ciężko mi jest zaakceptować wyniki, bo moje wymagania wobec siebie są duże. Sądzę, że muszę to przepracować bardziej psychicznie, odpowiednio się nastawić i zaakceptować
- Wiadomo, że ambitni sportowcy dużo od siebie wymagają, ale czasami to nie jest korzystne. Czasem trzeba zrozumieć, że należy zrobić dwa kroki w tył, żeby postawić jeden duży krok do przodu. Wiadomo, że oczekiwania będą rosły, ale chciałabym, żeby trochę postawić się w naszej sytuacji, bo jesteśmy poddawani ciągłej presji, która nie pomaga. Uważam, że najważniejsze jest to, żebyśmy byli zadowoleni sami z siebie i właśnie tego będę od siebie wymagała na tych mistrzostwach - dodawała.
Polka wciąż jest szybka, ale na treningach. Trener ma wszystko pod kontrolą
Rzeczywiście ten sezon nie układa się tak, jakby chciała sama zawodniczka. Wprawdzie złamała w tym sezonie granicę 50 sekund, ale tylko raz. To było 11 lipca w Monako, gdzie zajęła czwarte miejsce w Diamentowej Lidze z czasem 49,72 sek. Jeszcze niedawno pialibyśmy z zachwytu nad takim wynikiem Polki, ale Bukowiecka przed rokiem weszła na taki poziom, że trudno jest się jej pogodzić z tym, że jednak większość startów w tym sezonie miała na ponad 50 sekund.
Trener Rożej, który prowadzi naszą znakomitą lekkoatletkę, przed sezonem zmienił nieco trening. Oboje postawili na poprawę szybkości, ale też na regenerację. I na podobno na treningach stoper pokazuje naprawdę bardzo dobre czasy, ale kiedy przychodzą zawody, coś w Bukowieckiej się zacina, choć - podkreślmy - nadal biega bardzo szybko. Przecież w stawce wszystkich startujących w Tokio zawodniczek ma dziewiąty czas w tym roku. Czy zatem można mówić o drobnym problemie mentalnym, co zresztą zasugerowała sama zawodniczka?
Nie. Myślę, że to nie jest problem mentalny. Zrobiliśmy dogłębną analizę okresu przygotowawczego i startowego. Znaleźliśmy przyczynę błędu i tego, co się działo w końcowej części przygotowań. Na zgrupowaniu w Zao w Japonii Natalia odbudowała pewność siebie i jej forma jest mocno zwyżkująca. Z optymizmem patrzę na to, co wydarzy się w Tokio. Jeśli nie przeszkodzi tylko pogoda, to Natalia będzie biegała w mistrzostwach świata najszybciej w sezonie. Takie założenie sobie daliśmy
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:









![Panthers Wrocław rozbili London Warriors. Wystarczyły dwie kwarty [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N6HNC5OWK2N5O-C401.webp)




