Dawid Wegner leciał do Tokio jako ten spośród trzech Polaków, który miał najgorszy rekord życiowy i najkrótszy z rekordowych rzutów w tym sezonie. I po dwóch z trzech rzutów w eliminacjach już był jedną nogą poza konkursem.
A później zrobił to, czego dokonał latem w mityngu w Berlinie, też w ostatniej możliwej kolejce. Wtedy posłał oszczep na ponad 83 metry, teraz na ponad 85. Pobił życiówkę, awansował do finału, był szczęśliwy. I nie dowierzał temu, co się stało, Cyprian Mrzygłód musiał go uszczypnąć.
- Nie ma co jednak pompować balonika. Będę się starał odtworzyć sobie ten rzut, by go powtórzyć w finale. Nigdy tak daleko nie rzucałem w życiu, więc muszę zobaczyć, co tak naprawdę tam zrobiłem - mówił później red. Tomaszowi Kalembie z Interii.
W czwartkowym finale nie był w gronie faworytów. A warunki do rzucania też były już inne: do środy w Tokio było gorąco, bezwietrznie, upalnie, dziś się ochłodziło. I zaczęło wiać.
MŚ w Tokio. Dawid Wegner przed życiową szansą. 24 godziny po pobitym rekordzie życiowym
Już pierwsza seria pokazała, że o medal może tu być bardzo ciężko. A nawet o włączenie się do walki o czołową szóstkę. Ponad 86 metrów rzucili ci, po których na samym początku raczej takich odległości się nie spodziewano: Amerykanin Curtis Thompson (86.67 m) i Hindus Sachin Yadav (86.27 m). A szósty w tym momencie, główny faworyt Julian Weber miał aż 83.63 m.

Wegner rzucał jako ósmy, on raczej jest zawodnikiem turniejowym, rozkręca się z kolejki na kolejkę. I w ostatniej potrafi pokazać całą moc. Rzecz w tym, by te szanse zachować, by być w czołowej "10" po trzech seriach, a później najlepiej w szóstce.
Polak posłał oszczep na 77.15 m - po pierwszej serii dawało to 10. miejsce.
A później faworyci poprawiali się, Weber na 86.11 m, Anderson Peters na 87.38 m, Neeraj Chopra na 84.03 m. Gdy Wegner podchodził drugi raz do rzutu, już siedmiu zawodników miało rezultaty ponad 84-metrowe. A dwa lata temu, w całym konkursie, dokonało tej sztuki zaledwie sześciu.
I teraz było już znacznie lepiej - oszczep poleciał na 82.84 m, to trzeci najdalszy rzut Polaka w całej karierze. Wystarczyło do awansu na ósme miejsce w generalce, przed mistrza olimpijskiego Arshada Nadeema.
A za chwilę spadł na dziewiąte, bo 87.38 m uzyskał Keshorn Walcott, mistrz olimpijski sprzed... 13 lat, jeszcze z Londynu.
A przecież dopiero mieliśmy za sobą dwie kolejki!

W trzeciej dramat przeżył Julius Yego, kenijski mistrz świata z Pekinu z 2015 oku. Miał już 85.54 m, rozkręcał się i... biegnąc do wyrzutu doznał kontuzji mięśniowej. Za moment leżał już z boku. Wagnerowi trzeci rzut nie wyszedł, ale miał już pewne miejsce w "10", a co za tym idzie - kolejną próby.
Potrzebował jeszcze poprawy o ponad metr. Nie udało się, rzucił 83.03 m - to jego trzeci wynik w całej karierze. Choć był zadowolony, głośno krzyknął po wyrzucie oszczepu, co uchwyciły kamery.
Zabrakło równo metra do mistrza świata i wicemistrza olimpijskiego Chopry. Faworyci polegli, nie tylko Hindus, ale i Weber. A Polak powtórzył swój wyczyn z 2023 roku.
Walcott jeszcze się poprawił, sięgnął po złoto z wynikiem 88.16 m. Oddal dwa najdalsze rzuty, a mówimy o zawodniku 32-letnim, który był mistrzem olimpijskim w Londynie, ale w mistrzostwach świata zawalał głównie eliminacje, aż cztery razy. Najwyżej był siódmy, też w Londynie. A teraz ma w końcu złoto.
Srebro dla Andersona Petersa z Grenady, brąz dla Amerykanina Curtisa Thompsona.
Wyniki finału MŚ w rzucie oszczepem:
- 1. Keshorn Walcott (Trynidad i Tobago) - 88.16 m
- 2. Anderson Peters (Grenada) - 87.38 m
- 3. Curtis Thompson (USA) - 86.67 m
- 4. Sachin Yadav (Indie) - 86.27 m
- 5. Julian Weber (Niemcy) - 86.11 m
- 6. Julius Yego (Kenia) - 85.54 m
- 7. Rumesh Tharanga Pathirage (Sri Lanka) - 84.38 m
- 8. Neeraj Chopra (Indie) - 84.03 m
- 9. Dawid Wegner (Polska) - 83.03 m
- 10. Arshad Nadeem (Pakistan) - 82.75 m
- 11. Jakub Vadlejch (Czechy) - 78.71 m
- 12. Cameron McIntyre (Australia) - 75.65 m











![Kiedy Iga Świątek gra z Sakkari? O której mecz? WTA Cincinnati [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N6I6MB2DM5QCH-C401.webp)


