Dała Polsce sensacyjny finał. Wyjaśniła, co się w nim stało
Małgorzata Maślak-Glugla nie sprawiła tak miłej niespodzianki, jak w piątkowych kwalifikacjach rzutu oszczepem, kiedy awansowała do finału lekkoatletycznych mistrzostw świata w Tokio. W medalowej rozgrywce debiutantka w tak dużej imprezie niewiele miała do powiedzenia. Oddała trzy rzuty i zajęła 12. miejsce z wynikiem 57,80. Po starcie tłumaczyła, co się stało.

Małgorzata Maślak-Glugla w eliminacjach rzutu oszczepem w lekkoatletycznych mistrzostwach świata pobiła rekord życiowy - 61,79 m. Ten wynik dał jej awans do finału.
Gdyby ten rzut powtórzyła w nim, to zajęłaby siódme miejsce. Skończyło się na 57,80 m i 12. pozycji. Dla 24-latki to i tak duży sukces.
Trzy rzuty i już było wszystko jasne ws. polskiej rewelacji. Sensacyjna mistrzyni świata
Małgorzata Maślak-Glugla: to wina zmęczenia
Lekkoatletka ULKS Tychowo debiutowała przecież w globalnej imprezie. Czego zatem zabrakło jej w finale?
Zdecydowanie to wina zmęczenia, że nie byłam w stanie rzucić dalej. Nie jestem przyzwyczajona do bicia rekordów życiowych dzień po dniu. Może będę od przyszłego tak trenować, że będę rzucała życiówki na każdym treningu
Jej najdłuższy rzut w finale był i tak dalszy niż jej rekord życiowy jeszcze sprzed kilku miesięcy. To tylko pokazuje, jaką pracę wykonała w tym sezonie 24-latka, z której możemy mieć w przyszłości dużą pociechę.
- To prawda, ale teraz nie uważam tego rezultatu za dobry wynik, choć jeszcze kilka miesięcy temu byłoby pewnie inaczej. Nie ukrywam, że liczyłam na więcej. Myślałam, że moje ciało zniesie więcej, a jednak nie. Szkoda, bo patrząc na poziom finału, to można było być wysoko. Jestem jednak 12. zawodniczką na świecie, a jeszcze kilka miesięcy temu to była bardzo odległa perspektywa - mówiła Polka.
- Zdobyłam w Tokio wielkie doświadczenie. To tylko będzie procentowało. Dla mnie to była pierwsza tak duża impreza seniorska w karierze i od razu wystąpiłam w finale. Czego chcieć więcej, skoro przyjechałam dopiero z 27. wynikiem? - dodała.
Mistrzynią świata została Ekwadorka Juleisy Angulo - 65,12 m. Druga była Łotyszka Anete Sietina - 64,64 m, a trzecia Australijka Mackenzie Little - 63,58 m. W finale zabrakło Marii Andrejczyk, która odpadła w eliminacjach.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












