W skrócie
- Patryk Sieradzki, dotąd znany głównie jako "zając" lekkoatletycznych biegów, w tym sezonie osiągnął znakomity wynik na 800 metrów.
- Mimo braku mistrzowskich tytułów na stadionie, Sieradzki stał się najszybszym Polakiem w tym sezonie i piątym w historii tej konkurencji.
- Kariera Sieradzkiego nabrała rozpędu dzięki roli prowadzącego biegi, ale obecnie skupia się także na własnych startach i śrubowaniu osobistych rekordów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Patryk Sieradzki nie ma na koncie ani jednego tytułu mistrza Polski na stadionie w biegu na 800 metrów. W hali triumfował w krajowym czempionacie w 2022 roku.
Na arenie międzynarodowej największym jego sukcesem jest półfinał halowych mistrzostw świata w Nankinie w tym roku. 27-latek został sklasyfikowany na dziewiątej pozycji.
Wylądowaliśmy w Tokio i przeżyliśmy szok. Te informacje zmroziły krew w żyłach
Patryk Sieradzki - czołowy "zając" świata, który chciał kończyć karierę
Sieradzki słynął głównie z tego, że jest wziętym "zającem". To on nadaje tempo biegu zawodnikom, którzy walczą o dobre czasy. Takich występów na swoim koncie ma bardzo wiele, z czego blisko 30 tylko w niezwykle prestiżowej Diamentowej Lidze.
- W tym sezonie postawiliśmy tylko na bieganie na prowadzenie w Diamentowych Ligach. W tych niższych rangą, czyli Golden Tour już startuję dla siebie. To jest już powolne przestawianie się na normalne starty. W przyszłości chciałbym się skupić na śrubowaniu własnych wyników, choć pewnie znajdę też przestrzeń na występy w roli "zająca" w ciągu roku - powiedział Sieradzki w rozmowie z Interia Sport.
Rola "zająca" uratowała mu lekkoatletyczną karierę. Sieradzki chciał już bowiem rzucić sport, bo wkraczał w dorosłe życie, ale nie miał z czego żyć. I wtedy z pomocą przyszedł mu menedżer Janusz Szydłowski.
Brak środków był powodem, dla którego zabrałem się za "zającowanie". W 2021 roku miałem już kończyć swoją przygodę z bieganiem. Wtedy jednak nawiązałem współpracę z menedżerem Januszem Szydłowskim, który wprowadził mnie w świat pace makerów. Prawie od razu zacząłem prowadzić najszybsze biegi na świecie. Niewiele osób może pochwalić się prowadzeniem w blisko 30 biegach Diamentowej Ligi. Z każdym rokiem zaczynałem też coraz więcej biegać dla siebie
Na prowadzeniu biegów można nieźle zarobić. Trzeba być jednak jednym z najlepszych na świecie. Dla Sieradzkiego bycie "zającem" pozwoliło mu w końcu zarabiać na uprawianiu sportu.
- Kiedy człowiek już w to wchodzi, to nie do końca w tym wszystkim ważne są pieniądze. Owszem cyferki są fajne, ale bardzo cieszy satysfakcja i zadowolenie z dobrze wykonanej pracy - przyznał 27-latek.
Najszybszy w kraju, coraz bliżej rekordu Polski
Nasz średniodystansowiec w tym sezonie letnim cztery razy bił rekord życiowy na 800 m. W sierpniu doprowadził go w Budapeszcie do wyniku 1.44,16 sek. Jest obecnie najszybszym Polakiem w tym sezonie na tym dystansie. Ten rezultat jest piątym wynikiem w historii naszej Królowej Sportu. Przed nim są tylko: Paweł Czapiewski, Adam Kszczot, Marcin Lewandowski i Patryk Dobek. Wszyscy oni osiągali sukcesy na arenie międzynarodowej.
- Cieszę się, że praca, jaką wykonywałem przez kilka lat, czyli prowadzenia biegów w dużych mityngach, była mocnym fundamentem pod to, co teraz prezentuję. Jestem w stanie łączyć bycie "zającem" z bieganiem dla siebie. Ten czas, jaki uzyskałem w tym roku, napędził mnie przed mistrzostwami świata. Widzę, że praca, jaką wykonuję z trenerem, daje bardzo dobre efekty - powiedział Sieradzki.
Od początku kariery jego trenerem jest Bartosz Sobowiec.
Zapytany o to, czy zadzwoni do Czapiewskiego z zapowiedzią odebrania mu rekordu Polski (1.43,22 sek. - przyp. TK), odparł:
Na razie jestem biegającym chłopcem i nie mam zamiaru dzwonić do Pawła Czapiewskiego, którego zresztą osobiście nie znam, by zapowiedzieć pobicie jego rekordu Polski. Na pewno jestem coraz bliżej tego wyniku, ale jeszcze trzeba poczekać. Myślę, że przy fajnym biegu w mistrzostwach świata jestem w stanie pobiec 1.43.
To tylko pokazuje, że Polacy przyspieszają. Tyle tylko, że świat pędzi jeszcze szybciej.
- Świat zaczął biegać bardzo szybko, ale w my w Polsce też pokazujemy, że stać nas na to. Być może potrzebujemy jeszcze trochę czasu, ale się rozpędzimy. Sam uważam, że mam jeszcze duże rezerwy - zakończył Sieradzki.
On, a także Filip Ostrowski i Maciej Wyderka, przystąpią do rywalizacji w Tokio we wtorek (16 września). Biegi eliminacyjne zostały zaplanowane na godz. 19.35 miejscowego czasu (12.35 w Polsce).
Zobacz również:














