W skrócie
- Klaudia Kazimierska awansowała do finału mistrzostw świata na 1500 metrów po emocjonującym i kontrowersyjnym półfinale w Tokio.
- Włoszka Marta Zenoni została zdyskwalifikowana za liczne faule, a Francuzi próbowali odebrać Polce miejsce w finale.
- Kazimierska podkreśla wiarę w siebie i zapowiada walkę o medal, trenując pod okiem doświadczonych szkoleniowców.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pierwszy półfinał lekkoatletycznych mistrzostw świata w Tokio w biegu na 1500 metrów nie dostarczył tylu emocji, co drugi. W tym wcześniejszym szansę na finał straciła Weronika Lizakowska. Rekordzistka Polki nie miała szans w starciu z rywalkami.
W drugim wystąpiła Klaudia Kazimierska, która przed rokiem biegała w finale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Polka pobiegła doskonale. Zresztą już w eliminacjach zachowywała się po profesorsku. W półfinale pilnowała się bardzo, ale też dostała ostrzeżenie przed Włoszką Martą Zenoni.
Wielka radość Polki po 39. miejscu. Miała swoje powody, musiała wzywać pomoc
Dyskwalifikacja w biegu Klaudii Kazimierskiej. Włoszka rozbijała się po bieżni
To właśnie zawodniczka z Italii rozbijała się po bieżni, jak koń zerwany z uwięzi. Najpierw doprowadziła do upadku Niemki Nele Wessel i Portugalki Salome Afonso. Obie straciły szansę na walkę o finał. Potem zabrała się za Kazimierską. Był nawet moment, że łapała Polkę za rękę.
Chaos na bieżni był straszny. To była masakra. Włoszka bardzo faulowała. Biegałam z nią wiele razy i wiedziałam, że trzeba na nią uważać. Ostrzegała mnie przed nią też Weronika Lizakowska, bo startowała z nią na Diamentowej Lidze w Rzymie. Byłam zatem przygotowana na to, że będzie pchała
Ostatecznie Niemcy złożyli protest i Włoszka, która początkowo znalazła się w finale, została zdyskwalifikowana. Za to Wessel została dołączona do finału. Na dyskwalifikacji Zenoni skorzystała Irlandka Sarah Healy, którą przesunięto z siódmej na szóstą pozycję.
To jednak jeszcze nie był koniec zamieszania. Po wielu godzinach sędziowie podjęli decyzję, że poszkodowana w wyniku zachowania Włoszki była też Portugalka. Ona - podobnie jak Niemka - została dołączona do składu finału. W nim pobiegnie zatem aż 14 biegaczek.
Francuzi chcieli zabrać Polce finał. Złożyli protest
Kiedy rozmawialiśmy z Kazimierską, ona jeszcze nie wiedziała o tym, że Francuzi postanowili ją pozbawić finału. Jak poinformował Filip Moterski, kierownik polskiej drużyny, ekipa Trójkolorowych złożyła protest przeciwko Polce.
Uznali oni, że nasza lekkoatletka wybiła z rytmu Agathe Guillemot. Sędziowie zatem zajęli się rozpatrywaniem protestu i analizą wideo. Ten został jednak odrzucony. Francuzom zostaje jednak jeszcze apelacja. Walczyli o finał swojej zawodniczki, więc złożyli stosowne dokumenty.
O godzinie 23.26 miejscowego czasu pojawiła się jednak informacja, że apelacja została odrzucona, co definitywnie zamyka sprawę. Kazimierska może zatem spać spokojnie.
Klaudia Kazimierska osiągnęła cel, teraz walka o medale
- Wiem, po co przyjeżdżam na takie zawody. Nie można w siebie wątpić, dlatego celem był finał i ten cel osiągnęłam. Największą wadą wielu dziewczyn w naszym kraju jest to, że w siebie nie wierzą. Tymczasem nie ma co patrzeć na nazwiska, wyniki i życiówki. Gdybym patrzyła na to rok temu, to nawet nie byłabym w półfinale olimpijskim. Trzeba zatem skupić się na sobie. To są zawody rangi mistrzowskiej. Niestety wiele dziewczyn tego nie potrafi. Ja, choć nie mam jakieś wielkiej życiówki, jednak potwierdziłam swoją pozycję na świecie. Na takich imprezach biega się na miejsca, a nie na czas, więc życiówki nie grają roli - powiedziała Kazimierska, przez którą przebija już amerykański styl myślenia.
W Tokio można było zobaczyć, że przy systemie, w którym do finału awansuje po sześć najlepszych zawodniczek z każdego półfinału, jest znaczna różnica czasu między biegami. W pierwszym półfinale było 4.00, a w drugim tylko 4.07.
- Tempo było juniorskie. Tak mogę biegać. Jak zobaczyłam, że jest wolno, to trochę mnie to ucieszyło - przyznała Polka.
Finał jest zaplanowany na wtorek (16 września, godz. 15.05). Kazimierska nie ma jeszcze planu ten bieg.
Na pewno muszę to przedyskutować z moim trenerem i moją trenerką. Na pewno podpytam też szkoleniowców, którzy są na miejscu z kadrą, czyli Zbigniewa Króla i Bartosza Sobowca. To będzie mój ostatni bieg w sezonie, więc będę chciał zejść z bieżni z podniesioną głową. Jak będzie szybko, to i tak trzeba będzie biec, ile fabryka dała
W USA Kazimierska wciąż jeszcze trenuje z Shalane Flanagan, wicemistrzynią olimpijską z Pekinu w biegu na 10 000 metrów, ale niebawem - z racji tego, że skończyła studia w Oregonie - przechodzi pod skrzydła Jerry'ego Schumachera, który jest profesjonalnym szkoleniowcem, ale na uczelni w Oregonie trenuje też drużynę męską.
Z Tokio - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:











![Panthers Wrocław rozbili London Warriors. Wystarczyły dwie kwarty [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N6HNC5OWK2N5O-C401.webp)



