Afera w Niemczech tuż przed mistrzostwami świata. Trener chciał, by zawodniczka się rozebrała

Koncentrująca się sportsmenka w koszulce z napisem Germany, wiążąca włosy na tle stadionu lekkoatletycznego, z skupioną miną i podniesionymi ramionami.
Eileen DemesSVEN HOPPE/dpaAFP

W skrócie

  • W Niemczech na krótko przed lekkoatletycznymi mistrzostwami świata w Tokio wybuchła afera po emisji dokumentu ZDF, ukazującego nadużycia trenerów.
  • Biegaczka Eileen Demes i inne sportsmenki ujawniły przypadki molestowania i nadużywania władzy przez trenerów, co wstrząsnęło środowiskiem sportowym.
  • Po ujawnieniu zarzutów wobec heskiego trenera, Niemiecki Związek Lekkoatletyczny podjął natychmiastowe działania, w tym wszczęcie postępowania cofającego licencję.
  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ewa Swoboda tuż za podium. "Wiem, że będzie niedosyt". WIDEOPZLAmateriały prasowe

Ciemna strona lekkoatletyki. Niemcy w szoku po projekcji dokumentu

Potem powiedział mi, że mnie kocha i że chciałby budzić się obok mnie każdego dnia
mówiła Demes.

Zobacz również:

"Chciał, żebym zdjęła ubranie"

Czułam się nieswojo, ale osobiście nigdy nie czułam się zagrożona. Myślę jednak, że są sportowcy, którzy znajdują się w zupełnie innej sytuacji. To bardzo ważny temat. Ważne jest również pokazanie, że granica jest w nieco innym miejscu, niż niektórzy mogą sądzić
wyjaśniła Demes.

Zobacz również:

Zawodniczka z uśmiechem na twarzy trzyma niemiecką flagę, obok niej maskotka ubrana w czerwoną koszulkę, w tle stadion pełen widzów oraz elementy infrastruktury sportowej.
Eileen DemesTOBIAS SCHWARZAFP
Sportowczyni w stroju lekkoatletycznym przekracza linię mety podczas zawodów na stadionie, na jej twarzy widoczna jest determinacja i radość.
Eileen DemesSVEN HOPPE/dpaAFP
Zawodniczka w stroju sportowym siedzi na bloku startowym z numerem 5 i pije wodę, z tyłu widoczna inna sportsmenka na bloku startowym z numerem 4 oraz rozmyte sylwetki na tle tłumu kibiców na stadionie lekkoatletycznym.
Eileen DemesSVEN HOPPE/dpaAFP