1055 punktów Sułek-Schubert na starcie. Dramat Brytyjki, łzy. A później zmiana
Wielobojowe rywalizacja w mistrzostwach świata w Tokio organizatorzy zostawili tym razem na sam koniec. Panie, z Adrianną Sułek-Schubert zaczęły zmagania w piątek, skończą w sobotę. A panowie, jeszcze bez Huberta Trościanki, 10 konkurencji muszą przejść w sobotę i niedzielę. Bydgoszczanka ruszyła na 100 m przez płotki całkiem nieźle, gorszy miała jednak środek dystansu. I świetny finisz, uzyskała czas 13.47 s, jedenasty w stawce. Z rywalizacji wycofała się czwarta na igrzyskach Annik Kälin, a dramat na ostatnim płotku spotkał Brytyjkę Abigail Pawlett.

Od kilku lat, za sprawą Adrianny Sułek-Schubert, wielobojowe zmagania na globalnych czy kontynentalnych imprezach znów mają dla polskich kibiców spore znaczenie. Czwarte miejsce w MŚ w Eugene, wicemistrzostwo Europy w Monachium, halowe wicemistrzostwo świata w Stambule, z wynikiem lepszym od ówczesnego rekordu świata - to mówiło samo za siebie.
Tyle że te rezultaty bydgoszczanka uzyskiwała przed ciążą, a już pół roku po urodzeniu synka startowała w igrzyskach w Paryżu. Skończyło się na 12. miejscu, ale i ciężkim, pierwszym półroczu w obecnym sezonie. A później przyznała, że dopadła ją depresja poporodowa. Na początku lipca wyrzuciła to z siebie publicznie. I - jak to zaznaczyła - zaczęła znów wierzyć w sukcesy.
Nie planowała startu w Tokio, chciała przygotować się na halowe MŚ w Toruniu, które odbędą się za kilka miesięcy. Triumf w wielobojowych zawodach World Athletics w Nakle nad Notecią sprawił, że awansowała w światowym rankingu. Wywalczyła kwalifikację do Japonii i... uznała, że jednak powalczy.
MŚ w Tokio. Siedmioboistki zaczęły zmagania. Z naszą Adrianną Sułek-Schubert
Pierwszą konkurencją na Stadionie Narodowym był oczywiście bieg na 100 m przez płotki. Zawodniczki zostały podzielone na trzy grupy, decydował tu ich czas z tego sezonu. Polka znalazła się w tej "średniej", pisała niedawno, że zbliża się już do 13 sekund. Jej życiówka to 13.08 s, w tym roku miała 13.38 s.
Wyszło właśnie tak średnio, nie było uśmiechu na twarzy Adrianny, choć finiszowała w tej serii druga. Jakby minimalnie zaspała na starcie, miała zdecydowanie najsłabszą reakcję (0.183 s).
Niemniej na trzecim płotku była jeszcze na równi z Holenderką Emmą Oosterwegel. A na piątym już do niej sporo traciła, była gdzieś w okolicach piątej czy szóstej pozycji. Świetnie finiszowała, wskoczyła na drugą pozycję - czas 13.47 s dał jej 1055 punktów. Holenderka uzyskała 13.28 s (1083 pkt).
W trzeciej, najlepszej serii, pobiegła faworytka do złota - Amerykanka Anna Hall. 13.05 s dało jej 1117 punktów - i trzecie miejsce. Najszybsza była jej rodaczka Taliyah Brooks (12.93 s), rok temu druga w tej konkretnej specjalizacji w Paryżu. Tam szybsza od niej okazała się Annik Kälin - później czwarta po siedmiu konkurencjach.
I tu Szwajcarka też miała biec, ale nie pojawiła się na starcie. Przeszkodziła kontuzja stopy odniesiona w konkursie skoku w dal.

Dramat zaś przeżyła Brytyjka Abigail Pawlett, z 12.94 s w tym sezonie. Biegła gdzieś na czas 13.10 s, gdy zahaczyła stopą ostatnie płotek. Przewróciła go, a później i sama się przewróciła. Dotarła do mety, ale na innym torze - przy jej nazwisku pojawiło się zero. Rozpłakała się, tak zeszła z bieżni. Za chwilę jednak zmieniono decyzję - nikomu nie przeszkodziła, czas 14.70 s dał jej 882 pkt.

W pierwszej serii pobiegły dwie gigantki tej konkurencji: trzykrotna mistrzyni olimpijska Nafissatou Thiam uzyskała czas 13.61 s, a dwukrotna mistrzyni świata Katarina Johnson-Thompson - 13.44 s. One są jednak znacznie mocniejsze w innych zmaganiach.
Drugą konkurencją jest skok wzwyż, w piątek zawodniczki czekają jeszcze: pchnięcie kulą i bieg na 200 metrów.














