1:57.70 na 800 metrów, ten czas nie dał awansu do finału. Rekordowy poziom zmagań z Polką
Trzy Polki rozpoczęły wczoraj rywalizację na dystansie 800 m w MŚ w Tokio, w dzisiejszym półfinale znalazła się tylko jedna - Anna Wielgosz. Mistrzyni Polski wczoraj poprawiła rekord życiowy, ale dziś nawet i kolejny mógł nie wystarczyć do tego, by znaleźć się wśród ośmiu najlepszych na świecie. Choć taki był cel zawodniczki Resovii. Walczyła do końca, ale tempo narzucone przez mistrzynię olimpijską Keely Hodgkinson okazało się za mocne.

Awans Anny Wielgosz do finału mistrzostw świata byłby dla niej samej niesamowitym osiągnięciem. W tym roku już w takim biegła, w marcu w Nankinie, zajęła tam piąte miejsce, ale jednak hala to nie stadion.
To teraz w grze są wszystkie najlepsze na świecie, tamtą imprezę pod dachem większość odpuściła. A Polka ma za sobą już rekordowy sezon, biła życiówki, ostatnią zresztą wczoraj. W biegu taktycznym, gdzie nie musiała wszystkiego pokazywać.
Miała też jeden przywilej - znalazła się w ostatniej, trzeciej serii. Z każdej awans uzyskiwały po dwie najlepsze, dwie kolejne z czasami miały wskoczyć do ósemki. Przystępując do biegu Polka już mniej więcej wiedziała, jakie tempo musi utrzymać, by ewentualnie awansować nawet z czwartej pozycji.
A mogła spodziewać się, że będzie naprawdę szybko. Jej rywalką była m.in. Keely Hodgkinson, mistrzyni olimpijska z Paryża, która dopiero w sierpniu wróciła do biegania po rocznej przerwie. I od razu wskoczyła na poziom, na który jej rywalki nie były w stanie się wspiąć. Pokazała to choćby w Diamentowej Lidze w Chorzowie, uzyskała tam siódmy czas w historii dystansu.
MŚ w Tokio. Wielka szansa przed Anną Wielgosz. A obok niej faworytka do złotego medalu
W pierwszej serii pobiegła broniąca złota z Budapesztu Kenijka Mary Moraa. I to ona nadawała tempo, pierwsze okrążenie pokonała w 58.87 s. Pewnie prowadziła do samego końca, wygrała w 1:58.40, wyprzedziła Brytyjkę Georgię Hunter Bell (1:58.62). Dla nas kluczowy był czas trzeciej i czwartej na mecie: faulującej wczoraj Angelikę Sarnę Włoszki Eloisy Coiro (1:59.19) i Australijki Claudii Hollingsworth (1:59.50). A te jak najbardziej były w zasięgu halowej mistrzyni Europy z Polski.

Druga seria miała już jednak mocniejszą stawkę, z rewelacyjną 21-letnią Audrey Werro. Szwajcarka w sierpniu biegała już poniżej 1:56.00, została naturalną kandydatką do medalu. A to zawodniczka, która sama stara się dyktować tempo - i nie są to biegi taktyczne.
Werro znalazłą się w czubie, obok Tsige Dugumy. Czas otwarcie wynosił 58.47 s, tempo było więc nieco szybsze niż w pierwszej serii.
Duguma i Werro zaczęły ostatnią prostą na czole stawki. Etiopka osłabła, Szwajcarkę wyprzedziła na końcu Lilian Odira (1:56.85). Werro uzyskała 1:56.99.
Liczyły się teraz czasy trzeciej Jessiki Hull (1:57.15, nowy rekord Australii i Oceanii) oraz Amerykanki Sary Hurty-Klecker (1:57.62). Gdyby Polce nie udało się być w dwójce, musiałaby pobić rekord życiowy o ponad sekundę. Albo i więcej, to zależało od pozycji.
Trzecia seria miała oczywiście jedną zdecydowaną faworytkę - Hodgkinson. A za jej plecami wszystko już się mogło zdarzyć, włącznie z bezpośrednim awansem Polki.

Polka po starcie znalazła się na końcu, traciła niemal sekundę do pierwszej Abbey Caldwell. Po 200 metrach już prowadzenie przejęła Hodgkinson, Polka wciąż była ostatnia. W połowie dystansu było 57.97 s, to najszybsza seria.
Dla Wielgosz tempo okazało się za mocne, walczyła jedynie z Etiopką Worknesh Mesele o siódmą pozycję. "Złamała" dwie minuty, ale czas 1:59.72 nie mógł dać awansu.
Hodgkinson nie musiała pokazywać wszystkiego, co najlepsze. Choć na końcu zerwała się jeszcze Sarah Moraa, ale młoda Kenijka opłaciła to kontuzją. Uzyskała ten sam czas co Kelly, 1:57.53, obie awansowały do finału. I tylko one z tej serii.
Poza finałem znalazła się więc m.in. Duguma, która w półfinale uzyskała... 1:57.70.
- Nie udało mi się skleić tej grupy na początku, a później już było za trudno. Dzisiaj było bardziej ciężko, a dziś, widząc, że trzeba biec 1:56.00, to był dreszczyk emocji. A byłam gotowa na niskie 1:57. Szkoda, w trakcie czułam miękkie nogi. Ten sezon i tak był świetny - mówiła po biegu w TVP Sport.













