Gdy pod koniec czerwca Filip Ostrowski po raz kolejny nie zdołał przebić granicy 1:45.00, w Poznaniu uzyskał czas 1:45.01, zaczął się zastanawiać, dlaczego na finiszu nie ma przyspieszenia. Wspólnie z trenerem znaleźli powód, miał miesiąc na zmianę, by zyskać tę prędkość na odcinku, który zwykle decyduje na dystansie 800 metrów.
Do Birmingham przyjechał z tym właśnie z czasem z Poznania, choć rok wcześniej na Golęcinie uzyskał już 1:44.25. Zarazem lepsze rezultaty mieli w tym roku jego dwaj młodsi koledzy z kadry: Bartosz Kitliński i Maciej Wyderka. Ten ostatni miał być liderem, z aspiracjami na walkę w finale może nawet o medal. Choć już mistrzostwa Polski w Białymstoku pokazały, że tak późne rozpoczęcie sezonu, w połowie lipca, może nieść za sobą ryzyko. Tam prowadził finał, a na ostatniej prostej był bez szans w potyczce z Ostrowskim i Kitlińskim.
W poniedziałkowych eliminacjach tylko jednak Ostrowskiemu udało się awansować do półfinału, Kitliński i Wyderka przepadli. Dziś walczył o wielki finał, choć zadanie miał arcytrudne. Jedynie Szwed Andreas Kramer, były wicemistrz Europy z Berlina (2018) i halowy wicemistrz świata z Glasgow (2024) biegał w tym sezonie wolniej. On jednak góruje doświadczeniem, wie jak rozegrać finisz, gdy bieg jest wolniejszy. A obok same sławy: lider europejskich list Mark English, Mohamed Attaoui, Ben Pattison, Yanis Meziane.
Pewny awans miała zaś tylko najlepsza trójka - z obu serii. Stawkę finalistów uzupełniało dwóch z najlepszymi czasami.
Mistrzostwa Europy 2026. Filip Ostrowski wśród półfinalistów na 800 metrów. Walka o czwartkowy finał
W pierwszym półfinale mocne tempi nadał Holender Ryan Clarke, za nim trzymał się obrońca tytułu Gabriel Tual. Pierwsze 400 metrów pokonali w 52.23 m. A później wszystko się przewróciło, reszta stawki ostro ruszyła.
Zwłaszcza Max Burgin, Brytyjczyk jest wiceliderem europejskich list, z czasem 1:42.98. Choć rekord życiowy ma o ponad pół sekundy lepszy. Pewnie wygrał tę serię, z czasem 1:44.73. Promocję uzyskali też Chorwat Marino Bloudek i Hiszpan David Barroso - obaj z czasem 1:44.96. Ważne były czasy czwartego i piątego na mecie: Norweg Tobias Gronstad uzyskał 1:45.26, Niemiec Alexander Stepanov - 1:45.46. Tual zaś został z niczym, nie zdołał wypracować odpowiedniej formy na te mistrzostwa.

Ostrowski nie jest typem zawodnika, który lubi nadawać tempo. Woli zaatakować 150-200 metrów przed metą. Niewiadomą było to, jak zareagują jego rywale, z jaką taktyką podejdą do tego drugiego półfinału.
Za prowadzenie biegu wziął się Włoch Francesco Pernici, Polak był piąty, trzymał się krawężnika. Tempo było o niemal sekundę mocniejsze (51.36 s), tu były realne szanse na awans aż pięciu. Polak próbował atakować na ostatniej prostej, był nieco zamknięty. Szukał miejsca, na 5 metrów przed metą spasował. I skończył siódmy.
English, z czasem 1:43.49, poprawił rekord mistrzostw Europy. Awansowali też: Pattison (1:43.72), Corentin le Clezio (1:43.80), Attaoui (1:43.82) i Pernici (1:43.84). A Ostrowski dotarł na linię jeszcze za Meziane, choć poprawił swój rekord życiowy. Teraz wynosi on 1:44.08.
- Bardziej mnie smuci brak awansu niż cieszy nowa życiówka. A skoro tak wyraźnie ją pobiłem, to znaczy że jestem w świetnej formie. To tylko pokazuje poziom w konkurencji. Robiłem, co mogłem. Czułem siłę pod nogą, ale chyba każdy tu ją czuł - mówił Ostrowski w TVP Sport.
Za dwa dni Polak rozpocznie batalię na dystansie 1500 metrów. I tam też może powalczyć o finał.







![Kamil Semeniuk liderem kadry w meczu z Bułgarią. 22 punkty przyjmującego [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000NAQVIFWBS3212-C401.webp)




![Dramatyczny mecz Polski z Bułgarią. Pierwsza porażka "Biało-Czerwonych" na ME [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000NAQUQV9QU2TW4-C401.webp)
