Pierwszy dzień rywalizacji Adrianna Sułek-Schubert zakończyła w roli liderki siedmioboju, w żadnej z czterej konkurencji nie przytrafiła się jej wpadka. Mało tego, w skoku wzwyż zaliczyła najlepszą wysokość od 3,5 roku, w pchnięciu kulą ustanowiła stadionowy rekord życiowy, nieco dalej pchała tylko w tym roku w hali.
To ustawiło Polkę na dobrej pozycji w walce o medale, choć decydujące chwile miały nadejść dopiero w sobotę. Kiedyś o tę piątą konkurencję nie drżeliśmy, Adrianna Sułek przed ciążą skakała ponad 6,5 metra. Jak choćby w trzech konkurencjach zimą 2023 roku, gdy była na równym poziomie z Nafissatou Thiam. Wtedy miała 6.50, 6.56 i 6.62 m.
Dziś takie skoki brałaby pewnie w ciemno. Po urodzeniu syna akurat tu i w skoku wzwyż zanotowała największy regres. W tym roku i tak nastąpiła poprawa w Nakle było 6.21 m, w Bydgoszczy - 6.24 . Jej "życiówka" w drugiej karierze, po przerwie macierzyńskiej.
Tyle że rywalki w dal skaczą dziś znacznie dalej. I to nawet o kilkadziesiąt centymetrów. A każde 30 centymetrów w tej świetnie punktowej konkurencji to niemal 100 oczek różnicy.
Jasne się stało, że Bydgoszczanka musi dokonać takiego przełomu, jakiego dokonała w piątek w skoku wzwyż.
Mistrzostwa Europy 2026. Adrianna Sułek-Schubert już po skoku w dal. Spadek Polki w "generalce"
Stając do tej rywalizacji Ada miała 24 punkty przewagi nad Sofie Dokter, 42 nad Kate O'Connor, 57 nad Sophie Weissenberg, 79 nad Emmą Oosterwegel, wreszcie 122 na Annik Kälin. Szwajcarka jest mistrzynią w tej konkurencji, z regulaminowym wiatrem skoczyła w Gotzis 6.80 m, z nieco za mocnym - 6.96 m. A te pozostałe mają regoroczne wyniki w przedziale 6.38-6.52 m. One znalazły się w mocniejszej grupie A, Polka - w słabszej grupie B. Na innej skoczni. Ada kończyła każdą z trzech serii.

Pierwsza próba była obiecująca, może w okolice 6.30/6.40 m. Tyle że postawiła stopę na belce o ponad 5 cm, nie była to więc odległość mierzona.
Rywalki w pierwszej grupie zaś szalały. Kälin wykorzystała potężny podmuch (+3,8 m/s), skoczyła aż 6.81 m. Weissenberg miała 6.56 m, O'Connor - 6.55 m. Dokter zaś w drugiej serii uzyskała 6.39 m. Wszystkie w tabelce "na żywo" były już przed Polką.
W pierwszej kolejce Polce powiało z mocą +2,2 m/s w plecy, w drugiej - +2,5 m/s. Tym razem spaliła o 3 centymetry, znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. W przeszłości też takie miała problemy, choćby cztery lata temu w Monachium, gdy rywalizowała z Kälin o srebro. Wtedy po dwóch "iksach" pojawiło się 6.55 m w skoku ostatniej szansy.
Mobilizowała kibiców, uśmiechała się. Trochę przydrobiła przed belką. I jednak zaliczyła - 6.23 m to nie był wynik marzeń. Najważniejsze jednak, że pozostała w grze.
Spadła jednak na piąte miejsce, ze sporymi stratami do czterech pierwszych. Zostały jeszcze: rzut oszczepem i bieg na 800 metrów.
- 1. Annik Kälin (Szwajcaria) - 4955 pkt
- 2. Sofie Dokter (Holandia) - 4954 pkt
- 3. Kate O'Connor (Irlandia) - 4949 pkt
- 4. Sophie Weissenberg (Niemcy) - 4938 pkt
- 5. Adrianna Sułek-Schubert (Polska) - 4889 pkt
- 6. Emma Oosterwegel (Holandia) - 4872 pkt
- 7. Maria Vicente (Hiszpania) - 4732 pkt
- 8. Noor Vidts (Belgia) - 4705 pkt
- 9. Sofia Kriszt (Węgry) - 4689 pkt
- 10. Sveva Gerevini (Włochy) - 4652 pkt













