Mistrzostwa Europy w Birmingham. Bieg na 110 m przez płotki - finał
- Jason Joseph (Szwajcaria) - 13.12 s
- Just Kwaou-Mathey (Francja) - 13.16 s
- Jakub Szymański (Polska) - 13.26 s
- Thomas Wilkes (Wielka Brytania) - 13.36 s
- Enzo Diessl (Austria) - 13.44 s
- Theo Pedre (Francja) - 13.46 s
- Samuel Bennett (Wielka Brytania) - 13.62 s
- Milan Trajković (Cypr) - 13.87 s
Niedługo po ogłoszeniu wyników Szymański stanął przed kamerami TVP Sport. - Na pewno chciałem pozdrowić rodzinę. Myślę, że zaskoczyłem każdego. Nikt oprócz trenera - nawet z mojej grupy - się tego nie spodziewał. Mam wobec siebie duże oczekiwania. Nawet po złotym medalu na HMŚ (…) Wiele osób nie wierzyło w moje umiejętności. Nawet mi czasami zakotwiczyła się w głowie taka myśl, że nie umiem biegać na 110 metrów, że jestem stworzony do hali i muszę się z tym pogodzić. Ale nikt nie powstydziłby się takich osiągnięć, które zdobyłem na hali - tam sezon trwa cztery miesiące - rozpoczął.
- Ja lubię być tutaj i tutaj na topie, żeby było o mnie głośno, żeby pokazywać, na co mnie stać. Pobiegłem dzisiaj praktycznie dwa razy rekord Polski. Bardzo się cieszę z medalu i równowagi wynikowej. Na każdym treningu w trzech ostatnich tygodniach biegałem taki wynik - dodał.
Następnie świeżo upieczony medalista pozwolił sobie na prywatę skierowaną do jednego z obecnych dziennikarzy TVP Sport, który w przeszłości krytykował jego formę. Temu wątkowi Jakub Szymański poświęcił najwięcej czasu.
- Zacznę jeszcze od negatywnych rzeczy. U was pracuje taki komentator, pan Rudziński? Chodziło mi to po głowie dwa lata od momentu igrzysk. Jeszcze ani razu się nie wkurzyłem na to. Powinienem od razu zareagować. Ale stwierdziłem, że poczekam i pokażę takim osobom jak temu panu, który "zjechał" mnie, trenera i cały sztab, nie wiedząc, co się dzieje. On chyba nie interesuje się za bardzo lekkoatletyką. Jak ja i trener mówimy, że potrzebujemy czasu, układamy technikę... Każdy idiota albo osoba, która nie zna się na sporcie, mówiła że to wytrzymałość. Musiałem wyprowadzać z błędu nawet osoby, które znają się na lekkoatletyce. Nikt oprócz trenera, mnie i najbliższego grona nie jest na treningach i nie wie, że za każdym razem biję rekord Polski - tłumaczył.
- Po prostu nauczyłem się biegać dobrze technicznie, a wytrzymałość mam normalną. I teraz to widzimy, że nie o to chodziło. I takim osobom - jak temu panu - chciałem powiedzieć: więcej wiary i mniej negacji, bo czasem ludzie mogą zakończyć karierę, bo takie rzeczy ich bolały i musiały cofnąć się do cienia. Mi się wydaje, że to jest niszczenie naszych talentów, więc bardzo proszę o brak takich opinii, szczególnie o zawodnikach, którzy nie mają takiej psychiki jak ja - wyjaśnił.















