W 2022 roku w Monachium Pia Skrzyszowska sięgnęła po złoto - wygrała tamten bieg w czasie 12.53 s, dość wyraźnie pokonała wszystkie rywalki. Wtedy przed Ditaji Kambundji i Nadine Visser wskoczyła jeszcze dość nieoczekiwanie Luca Kozak, Węgierka pobiłą wówczas rekord kraju, 12.69 s dało jej srebro.
Dwa lata później w Rzymie Polka pobiegła dużo szybciej - na Stadio Olimpico w finale uzyskała rewelacyjny czas 12.42 s. I aż trudno uwierzyć, ale wystarczyło to zaledwie do brązowego medalu. Błyszczała tamtego lata Cyrena Samba-Mayela, która później zdobyła olimpijskie srebro, a w Rzymie pokonała dystans w 12.31 s. Z kolei Kambundji wygrała z Pią o dwie setne, Visser zaś... znów skończyła bez medalu. W tych kluczowych biegach Holenderka często bowiem delikatnie zawodziła, nawet w swoich najlepszych sezonach.
A teraz to ona do finału przystąpiła jako liderka europejskich list, z czasem 12.41 s. I mimo wszystko jako główna faworytka, bo na dobrą sprawę od początku sezonu nie przytrafiła się jej żadna wpadka. A cztery rezultaty poniżej 12,5 sekundy mówią za siebie.
Pia z kolei od początku 2025 roku za każdym razem "dowozi" już formę właśnie na finał sezonu. Najlepsze czasy, rekordy Polski, miała w halowych MŚ w marcu w Nankinie i Toruniu. A w Tokio wybiegała piąte miejsce w finale stadionowych MŚ. Tam błyszczała Kambundji, niespodziewanie zdobyła złoto. W tym roku nie miała jeszcze szybkiego biegu, na miarę jej możliwości. Była niewiadomą w tej walce o medale.
Mistrzostwa Europy 2026. Pia Skrzyszowska walczyła w finale 100 m przez płotki
Półfinały potwierdziły, że Pia jest bardzo mocna. Jej czas - 12.60 s - był najlepszy. Visser zazwyczaj w takich biegach się oszczędza, pełną moc pokazuje później. A i tak wygrała. Zaskoczyła zaś Kambundji, można było spodziewać się czegoś więcej niż walka do ostatniego metra i 12.94 s na mecie. To był najsłabszy rezultat wśród wszystkich finalistek, choć też i wiatr wtedy najmocniej przeszkadzał (-1,3 m/s).
Pia dostała w finale piąty tor, z lewej strony miała Visser, Kambundji znalazła się za Holenderką. I to na tę trójkę były głównie skierowane kamery, choć brytyjscy kibice wierzyli w Marcię Sey. A węgierscy - w Lucę Kozak, której 12.59 s sprzed miesiąca z memoriału Istvana Gylyaia robiło wrażenie. Tam była gorsza od Visser o zaledwie pięć setnych.

W tym finale ważny był już sam start, delikatne ryzyko przy reakcji na wystrzał.
Pia miała ten czas na poziomie 0.147 s, Visser - 0.148. A później Polka prowadziła, w połowie Visser była lepsza. A po zejściu z ostatniego płotka Skrzyszowska dopadła rywalkę. Na metę wpadły równo, tak to wyglądało.
I stały objęte, bo są dobrymi koleżankami, czekając na ostatecznie wyjaśnienie. 12.67 s - tyle pojawiło się na tablicy. Visser znalazła się wyżej, jej czas to 12.668 s. A Pia - 12.669 s.
Jedna tysięczna zdecydowała o tytule.
Brąz zaś dla Laetici Bapte, wygrała z Kambundji o dwie setne.
To drugi medal dla Polski w ME - po srebrze Ewy Swobody na płaskim dystansie 100 metrów.
- 1. Nadine Visser (Holandia) - 12.668 s
- 2. Pia Skrzyszowska (Polska) - 12.669 s
- 3. Laeticia Bapte (Francja) - 12.73 s
- 4. Ditaji Kambundji (Holandia) - 12.75 s
- 5. Luca Kozak (Węgry) - 12.84 s
- 6. Sacha Alessandrini (Francja) - 12.92 s
- 7. Yania Ndjip-Nyemeck (Belgia) - 12.97 s
- 8. Marcia Sey (Wielka Brytania) 13.01 s












