"W niedzielę dojdzie do nas ogromne wzmocnienie, więc będziemy walczyć o jak najwyższe cele" - cieszyła się Alicja Wrona-Kutrzepa przed kamerą TVP Sport po wywalczeniu awansu do finału sztafety 4x400 m na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy.
Dojdzie do nas ogromne wsparcie i mam nadzieję, że w finale pokażemy się z jeszcze lepszej strony. Każda z nas pobiegnie jeszcze lepiej. Przetarłyśmy się tutaj i nic, tylko poprawiać i być wyżej
Tymi słowami obie sportsmenki zapowiadały udział Natalii Bukowieckiej w finale sztafety. Życie napisało jednak inny scenariusz i 28-latka nie była jednak w stanie wzmocnić drużyny. O kulisach opowiedziały jej koleżanki.
Tak Polki dowiedziały się, że Natalia Bukowiecka jednak nie pobiegnie w sztafecie
Podczas rozgrzewki przed niedzielnym finałem sztafety 4x400 m Natalia Bukowiecka poczuła ból w łydce i właściwie w ostatniej chwili zrezygnowała ze startu.
Polki pobiegły więc w składzie: Anna Gryc, Kinga Gacka, Izabela Smolińska (która zastąpiła Bukowiecką) oraz Anastazja Kuś. Zmagania zakończyły na 7. miejscu z czasem 3:27.70. Wygrały Holenderki, drugie były Brytyjki, a trzecie Włoszki.
Po wszystkim Gacka podzieliła się relacją zza kulis. "Była to dla nas trudna sytuacja w związku z tym, że Natalia wypadła ze składu w ostatnim momencie. Dowiedziałyśmy się o tym minutę przed wejściem do call roomu" - zdradziła w nagraniu opublikowanym przez WP Sportowe Fakty.
Wytłumaczyła, że przez pewien czas nawet nie wiedziały konkretnie, co się stało. "Przed call roomem robimy taki mocniejszy odcinek rozgrzewkowy i chyba tam coś się stało. Nawet nie było czasu, żeby Natalię zapytać" - dodawała.
Przyznała, że i ją i resztę reprezentantek Polski trochę wybiło to z rytmu. "Wiadomo, że z nią liczyłyśmy na walkę o medal. A w tym momencie o medalu nie było już mowy" - osądziła.
Stara się jednak dostrzec jakikolwiek pozytyw. Może nim być zebranie cennego doświadczenia, wszak zapewne zdarzy się jeszcze taka sytuacja, ze Bukowiecka nie wystartuje w sztafecie i będą musiały radzić sobie bez niej. Teraz, na ME, miały pierwsze - choć bolesne - przetarcie.
My, jako ten młodszy skład, musimy się otrzaskać tylko we własnym gronie, a nie liczyć, że Natalia nadrobi kilka pozycji. To będzie dla nas pewnie taki kop, żeby w przyszłości biegać szybciej i być w stanie rywalizować też bez niej
Kuś i Smolińska gorzko po wycofaniu Bukowieckiej. Wiedziały, że medal się oddala
Coś od siebie dorzuciła jeszcze Anastazja Kuś, która - pod nieobecność Natalii Bukowieckiej - kończyła sztafetę. "To był zaszczyt" - stwierdziła.
"Niestety, była taka trudna sytuacja, że biegłyśmy bez Natalii. Dowiedziałyśmy się chwilę przed, ale takie sytuacje zdarzały się nieraz w sztafetach, więc wiem, że trzeba sobie z nimi radzić" - dorzuciła.
Potwierdziła, że ona i koleżanki wcześniej liczyły na brązowy medal. "Ale jak wyszłyśmy na bieżnię, każda po cichu zdawała sobie sprawę, że ten medal się oddala" - wyjaśniła.
Z kolei Izabela Smolińska przyznała, że konieczność zastąpienia Natalii Bukowieckiej nie była dla niej łatwa. Zwłaszcza, że dowiedziała się o tym na chwilę przed biegiem.
"Był to mój debiut i niestety nie zaliczam go do udanych. Nie jestem zadowolona z tego, jak wyglądał ten bieg. (...) Ale dałam z siebie sto procent, walczyłam do samego końca" - podsumowała płotkarka.
Natalia Bukowiecka ze srebrem ME
Dzień przed finałem sztafety Natalia Bukowiecka wystąpiła w finale indywidualnego biegu na dystansie 400 metrów. Przybiegła na metę jako druga, ustępując tylko Norweżce Henriette Jaeger, która nie tylko zdobyła złoto, ale też pobiła rekord kraju (z czasem 49.04 s).
Polka sięgnęła zatem po srebro (czas: 50.04 s), a brąz przypadł w udziale Lieke Klaver z Holandii (50.15 s).













